25 lutego 2013

Rozdział13: Sekrety Klanu Hoshi No Namida. Podróż.

Rozdział13: Sekrety Klanu Hoshi No Namida. Podróż.

 Minęło kilka tygodni od kąd czwórka ninjy opuściła Konohę. Droga jest bardzo długa, prawie na drugi koniec świata. Musieli jeszcze przepłynąć ocean i jedno morze.
Tymczasem w wiosce Luna
  Poranek rozkwitał nad wioską Księżyca, słońce leniwie wychodziło, noc powoli ustępowała światłu.
Jakiś starzec oparty o drewniany do połowy zniszczony budynek snuł opowieść, zapomnianą przez czas.
-Klan Hoshi No Namida był klanem o wielkiej sile umysłu i ciała. Jednak lata spędzone z duchami jako przyjaciółmi zaprowadziły niektóre kobiety z tego klanu do świata obłedu i szaleństwa, stały się wiedźmami, a mężczyzn których pocałowały stali się ich sługami i bezwolnymi marionetkami w objęciach śmierci. Matka Hinaty taka nie była, kochała Hiashi'ego ponad swoje życie, a teraz żyje jako żywy trup nie je, nie śpi, nie mówi. Tylko żyje zamknięta pośród czaszek w niewidzialnej dla oka żywych wierzy. Często płacze krwawymi łzami, a demony piją zachłannie ją. Oni są pasożytami żerującymi na niej. Na kobiecie skazanej na wieczne potępienie. Jednak działania jakie uczyniła w przeszłości sprawiły, że chodź część kobiet wyzwoliła się spod złego wpływu pana zniszczenia, króla Piekła. A ona była teraz jego królową, matka Hinaty i Hanabi Hyugów była teraz matką demonów z którymi przyszło walczyć tej starszej.... Nikt nie zna zakończenia. Czy starsza z córek Hikari pozwoli aby nią zawładnęły demony, czy będzie z nimi walczyć? A może ucieknie jak szczur z tonącego statku? Albo uratuje matkę i zmarze hańbę zapisaną na honorze klanu Hoshi No Namida?Kto zna odpowiedź?- pytał starzec, a smutek było widać na jego twarzy
Mała duszyczka słuchająca opowieści odpowiedziała
-Hinata-san uratuje swój klan!- mówiła mocno duszyczka, tą duszyczką akurat była kuzynka Hinaty, niegdyś należała do klanu Hoshi No Namida, ale została zamordowana przez własną matkę, która została opanowana przez Króla Piekła.
-Tak, tak.- powiedział starzec, nie bardzo wierząc duszyczce, to wszystko sprawiło, że przestał ufać duchom i poszedł w kierunku majątku klanu Hoshi No Namida. Kilka kobiet z tego klanu nadal stało na straży dobra, właśnie dzięki matce Hinaty.
Klan składał się z kobiet i mężczyzn. Kobiety widziały i słyszały duchy, a mężczyźni słyszeli i mogli ich dotknąć. A to za sprawą jednego pocałunku w tym klanie żadkokiedy rodzili się chłopcy, a jak już to mięli właśnie takie zdolności jak ojcowie nigdy jak matki. Krótko mówiąc gdy dziewczyna pocałuje chłopaka i pozwoli mu by widział duchy to on albo otrzyma zdolności słyszenia szeptów albo umrze za rok od pocałunku dziewczyny. Wujek Hinaty trenował młodych mężczyzn, którzy zostali i zgodzili się na pocałunek którejś z dziewcząt klanu Hoshi No Namida. Klan Hoshi No Namida miał ścisłe zasady dotyczące ust młodych dam, mianowicie:
1. Mogły całować się dopiero gdy skończą szesnaście lat,
2. To ojciec dziewczyny wybiera młodzieńca którego ta może pocałować,
3. Po pocałunku dziewczyna musi wyjść za chłopaka z którym się całowała po raz pierwszy.
4. W przypadku gdy dziewczyna pocałuje demona lub on ją oboje zostają zabici.
5. Jeśli dziewczyna zaczyna dziwnie się zachowywać zostaje zabrana na mroczną stronę wioski Księżyca.
To pięć najbardziej surowych zasad klanu Hoshi No Namida. Jest ich znacznie więcej.
  Densetsu przyglądał się młodym chłopcą, którzy stali w równych rzędach wykonując kopnięcia czy ciosy zaciśniętymi pięściami. Był ich trenerem.
-Witaj, ojcze.- przywitał się na widok starca, podpierającego się drewnianą laską.
-Witaj, synu. Jak idą szkolenia?- zapytał patrząc na dziesięciu uczniów swojego syna.
-Jakoś idą. Z pokolenia na pokolenie są coraz słabsi... Czyżby wam nie zależało na dziewczętach?!- ostatnie zdanie zakrzyknął do uczniów, którzy momentalnie zaczęli dobrze wyknywać ćwiczenia.
-(westchnienie) Słyszałeś, że twoja siostrzenica pokazała jakiemuś chłopakowi duchy?- zapytał Tarachi, dziadek Hinaty z uśmiechem.
-Mam nadzieje, że jest silniejszy niż ten Yokusaku Ashiteru.... ten psychol Orochimaru podobno wykonywał na nim jakieś eksperymenty z użyciem lykańskiej krwi. Na własnym synu. Okrutne.- powiedział patrząc na uczniów był trochę zdenerwowany.
-Nie, nie, nie! Źle! Najpierw piruet, później kopnięcie! To takie trudne!?!- krzyczał Densetsu wściekle na zielonowłosego narzeczonego jego najstarszej córki.
Chłopak trzymał przed sobą broń i mierzył w Densetsu, a widząc wściekłe spojrzenie jakie daje mu ciemnowłosy powrócił do treningu.
-Wracając... Podobno, jakiś złoty wilkołak atakuje ludzi, wiesz coś o tym?- zapytał starzec syna
-Nie jestem lykanem, ani nie atakuje ludzi. Skończyłem z walką.- odpowiedział szarooki.
-Hnnnmmm... a co wiesz o tym byłym Hinaty?- zapytał podejrzliwie Tarachi.
-O nim? Nie wiele... jego ojcem jest Orochimaru i jakaś wiedźma. Z tego co mi mówiła Miko był dobry, przynajmniej takie dawał pozory. Prawdę mówiąc Hinata zerwała z nim przez... coś. Nie pamiętam przez co dokładnie. To było kilka godzin przed jego śmiercią. Głupota, co? Hinata nadal myśli, że on jest trupem....- w spojrzeniu kwitła tajemnica, wiedział coś o czym nie wiedział nikt.
-Co masz na myśli, synu?- dociekał starzec z siwą brodą.
-To że Ashiteru Yokusaku żyje i ma się dobrze.... jest teraz wilczkiem.- zaśmiał się gorzko na zakończenie zdania.
Starzec w szarym kimonie spojrzał uważniej na syna i głośno przełknął ślinę.
-Czyli, że on cały czas...- jego głos wahał się i był pełen strachu.
-Tak, cały czas oszukiwał Hinatę. Był i nadal jest wilkołakiem. To on zabijał i mordował ludzi, on i kilka innych psów.- na koniec wypluł ślinę jakby wypluwał wszystkie słowa jakich użył.
"Hinata, musisz się pośpieszyć."- pomyśleli oboje równocześnie.
~~~~ Gdzieś na Oceanie...
Hinata wpatrywała się w księżyc odbijający się w tafli wody. Płynęli już pare dni. Na miejscu okazało się, że Sai ma chorobę morską i przez całe dnie on i Ino siedzą w kajucie przez co Hinata czuje się samotnie. Oczywiście jest jeszcze Sasuke tylko o czym ona ma z nim rozmawiać?
Hinata westchnęła po raz setny, miała dość, chętnie by wskoczyła do tego oceanu, ale wolała nie kusić losu w wodzie mogą być jakieś zagrożenia.
"Nie, nie potrzebuje więcej zmartwień."- pomyślała Hinata trzęsąc głową jakby chciała wyrzucić z siebie te myśli.
-Ale nudy...- wyszeptała Hinata, podpierając swoją brodę o rękę.
Patrzyła teraz w dalekie horyzonty, słyszała jak fale powoli uderzają o brzeg plaży, słony zapach wody morskiej dostał się do jej nosa, działając na nią uspokajająco, zamknęła oczy, a gdy je tworzyła zobaczyła sąsiadujący statek. Zerknęła na wyżej i zobaczyła czarną flagę z białą czaszką i piszczelami. Hinata zaczęła biec by ostrzec innych, ale po chwili jakiś mężczyzna przeskoczył ze statku pirackiego na ich. Złapał Hinatę jedną ręką za ramie tak, że nie mogła się poruszać, przyłożył do jej gardła nóż i szepnął do ucha
-Witaj, ślicznotko. Pamiętasz mnie?- to pytanie odbijało się echem w jej głowie, głos działał na nią dziwnie, miała ochotę wyrwać temu mężczyźnie serce.
-Anizaki!- krzyknęła cicho ze złością, rozpoznając go od razu.
-Czy twój chłopak się nie pogniewa jeśli cię zabiorę na chwilę?- zapytał, oblizując wargi.
-Pogniewa się.- usłyszeli głos Sasuke stał nie za blisko, ale na tyle aby jego miecz mógł przeciąć tętnicę.
Anizaki puścił Hinatę wprost do objęć Sasuke. Uchiha jedną ręką trzymał Hinatę, a drugą katane przy szyi Lurusa.
-Wynoś się stąd, zanim pożałuje, że cię nie zabije.- warknął z jadem i złością, a w jego oczach błyszczał Sharingan.
-Jak sobie życzysz.- po tym krótkim zdaniu Anizaki zniknął, nie był na statku pirackim, bo ten ekspldował przez papierową bombę, którą rzucił wraz z kunai'em alfa.
"Więc nie był z nimi, ale przeciw nim. Dlaczego on to zrobił?"- myślała Hyuga, patrząc na buchające płomienie.
"Cholera. Wilkołaki na morzu? Skoro jest tutaj alfa to gdzieś musi być jego stado, Hinata mówiła, że oni zawsze trzymają się razem. Nawet w obliczu śmierci. Więc gdzie są?"- zastanawiał się Sasuke.
Po chwili z kajuty wyszła Ino, odchrząknęła i zapytała
-Co się dzieje? Skąd tamten ogień? Błagam powiedzcie, że Sasuke się nie wściekł i użył jutsu ognia?- mówiła szybko Yamanaka.
Hinata delikatnie dłonią odepchnęła od siebie Sasuke, gdyby Ino nie weszła na górny pokład oni zapewne nadal by trwali w uścisku patrząc na szalejący ogień.
-Nie jestem psychopatą...- mruknął pod nosem Sasuke.
W tym czasie Hinata podeszła bliżej burty i nagle wyskoczyła za burtę statku.
-Hinata!!- krzyknęli równocześnie Ino i Sasuke podbiegając do miejsca z którego wyskoczyła Hyuga.
Po chwili Hinata wypłynęła na powierzchnie. Jedną ręką wykonała jakieś pieczęci
-Suiton: Hahonryuu!- w jej dłoni było coś podobnego do kuli rasengan, ale z tą różnicą, że była z wody. Hinata wbiła kunai z kartą wybuchu w bąnkę i rzuciła w kierunku statku, kula wybuchła nad nim, gasząc płomienie. Sasuke wskoczył na poblikie skały i pomógł Hinacie wyjść z słonej wody.
-Na głowe upadłaś?!- wrzasnął wściekle chłopak.
-Nie odbiłam się nogami od skał pod wodą...- odpowiedziała z niewinnym uśmiechem wiedząc, że nie o to chodziło czarnowłosemu.
-Sasuke, Hinata szybko chodźcie! Bo popłyniemy bez was.- głos Ino powstrzymał Sasuke od chęci zabicia Hinaty.
Razem wskoczyli na statek, a reszta drogi statkiem minęła im w spokoju. Hinata obiecała Sasuke, że już więcej nie będzie miała takich wyskoków.

Moja mama anulowała mi szlaban! Dzięki świecie za ojców!
Poprawiłam matmę. I powróciłam!
Mam nadzieje, że was zaskoczyłam ;-*

16 lutego 2013

Rozdział 12: Odejście.


Rozdział 12: Odejście.


 Świat budził się, ptaki śpiewały, wiatr cichutko wiał i słońce świeciło przez puchate chmurki. Hinata Hyuga właśnie się budziła, usiadła by po chwili wstać tak cicho jak tylko mogła, bo obok niej spała Hanabi. Dziedziczka Hyuga poszła do swojej łazienki, tam rozebrała się i weszła pod prysznic. Owinięta w mięciutki ręcznik, myła zęby nagle zauważyła coś na swoim prawym ramieniu była to TA rana. W tym samym miejscu w śnie zranił ją LYKANIN. Rozejrzała się, przepłukała usta wodą z plastikwego kubka i po oczyszczeniu szczoteczki do zębów z resztek pasty miętowo-truskawkowej, wyszła z łazienki. Podeszła do szafy z ubraniami i powyciągała nowe ubrania. Schowała je do plecaka, wzięła jedynie swoje ulubione ubrania i poszła na powrót do łazienki, i tam ubrała się, po włosach skapywały jeszcze krople wody, więc zaczęła suszyć je ręcznikiem. Po chwili dało się słyszeć pukanie w szybe okna łazienki, obróciła się i zobaczyła Sasuke.
-Co ty tutaj robisz?- zapytała półszeptem granatowowłosa
-Musimy iść do Hokage.Zapomniałaś?- przypomniał Uchiha przewracając oczami.
-Hai, Hai. Wiem.- burknęła Hyuga.
Po chwili rozległo się pukanie do drzwi
-Oneechan? Jesteś tam?- ten głos należał do Hanabi
-Tak, czy coś się stało?- zapytała Hinata podchodząc do drzwi łazienki.
-Bo chodzi o te rzeczy. Masz misje?- zapytała, ich rozmowę przerwał Neji.
-Co tu robi Uchiha!?- krzyknął wściekle, jednocześnie otwierając drzwi.
"Jestem trupem."- pomyślał Sasuke
-Hokage-sama poprosiła go aby po mnie przyszedł, prawda?- skłamała Hinata patrząc na Uchihe wzrokiem mówiącym "Rzucam ci koło ratunkowe, łap je."
Uchiha jedynie pokiwał potakująco głową.
-Zaraz będe u Hokage. Idź zanim mój ojciec cię tu zobaczy on nie jest taki jak Neji-niisan.- powiedziała Hinata i niemal wypchnęła Uchihe przez okno w łazience.
Po krótkiej chwili Hinata także opuściła łazienkę, wyskakując przez okno.
-... COOO!?!- wrzasnęła Hokage tak donośnie, że Hinata aż podskoczyła. Właśnie opowiedziała Tsunade co się stało kilka dni temu.
-T-to nic takiego Hokage-sama... po prostu to nie było zamierzone... i...- tłumaczyła się Hyuga, Sasuke stał oparty o ściane i wzrokiem błądził po krajobrazie widocznym z okna gabinetu Hokage.
-Nie o to pytam. Nie mogę uwierzyć, że ty i pan mściciel się całowaliście i ja jako Hokage nie wiem nic o tym fakcie! A czy wy spaliście już ze sobą?- Hinata niemal zemdlała po usłyszeniu tych słów, które padły z ust Hokage.
-Hokage-sama, czy możemy opuścić wioskę?- zapytał Uchiha.
-Jasne, ale niech jeszcze dwoje ludzi z wami pójdzie.- odpowiedziała Tsunade.
-Może Sakura-chan i Naruto-kun lub Karin-chan i Suigetsu-kun?A może Juugo i Yurico?Albo Itachi-senpai i Ayum-chan.- podpowiadała Hinata.
-To niemożliwe, Naruto ma trening na Hokage, a Sakura mu pomaga. Karin pracuje w szpitalu, a Suigetsu kończy prace społeczne. Z tego co wiem Juugo pracuje w akademii jako nauczyciel, pomaga mu Yurico.- wypowiedziała Hokage przeglądając dokumenty.
-Hmm... A Shikamaru i Temari?- zapytał Sasuke patrząc znudzonym wzrokiem na Hokage.
-Temari wyjechała już do Suny, Shikamaru ją eskortuje.- odpowiedziała blondynka.
-A Neji-niisan i Tenten-chan?- zapytała Hinata tracąc resztki nadziei
-Są na misji. Dziś ich wysyłałam.- odparła Tsunade
-Ino i Sai?- podpowiadała dalej Hyuga
-No cóż, są wolni.... Niech idą z wami.- powiedziała blondynka z uśmiechem.
  Po słowie "wyjść" odeszli każdy do swoich domów.
Wieczór właśnie o tej porze Hinata wróciła od Ino, wcześniej powiadamiając przyjaciółkę o wspólnej misji
-Co to za romanse?- zapytała Karin wchodząc do pokoju Hinaty.
-Jakie romanse?- unikała odpowiedzi Hyuga leżąca na łóżku.
"Mam nadzieje, że nie wie o pikniku. Bo jak tak, to nie da mi żyć!"- pomyślała Hinata i już zaczęła w głowie odpowiadać na niezadane pytania.
-Nieładnie odpowiadać pytaniem na pytanie....- pouczyła ciemnowłosą Karin. Usiadła obok przyjaciółki na łóżku
-No cóż wiem o Ayumi i Itachi'm, cała wioska już o tym opowiada.... Wieści szybko się rozchodzą.- dodała szeptem nachylając się tak jakby ktoś jeszcze miał usłyszeć. Hinata jedynie wzruszyła ramionami westchnęła.
-Ej! A co się dzieje między tobą, a Sasu-kun? Spaliście ze sobą!?!- pytała Karin jej głos był coraz głośniejszy i do pokoju wpadł ojciec Hinaty, rozwalając przy tym drzwi
-COO!?! Zabije, smarkacza!!- krzyczał i już miał sięgać po metalowe szpony wiszące nad komodą, gdy Hinata do niego podbiegła
-Otousan, otousan! Nie, spokojnie. Nadal jestem dziewicą.- zapewniała Hinata nerwowo machając dłońmi przed sobą.
-Chyba chciałaś powiedzieć jeszc...- urwała w pół zdania, bo Hinata zasłoniła jej usta dłonią. Uśmiechała się przy tym uśmiechem mówiącym "Nic nie zrobiłam.". Hiashi zmierzył córkę spojrzeniem i wyszedł
-Pamiętaj najpierw ślub, potem...- zaczął zdanie ale nie skończył
-WIEM!- bo przerwała mu córka.
-Bzarbiekłeklapsy.- powiedziała Karin niewyraźnie przez dłoń Hinaty.
Hinata momentalnie zabrała dłonie i krzyknęła z oburzeniem i obrzydzeniem
-Obśliniłaś mnie!!- poskarżyła się Hyuga
-Zasłużyłaś sobie, mogłaś zabrać łapę!- krzyknęła Karin.
-Ja nie mam łap jak pies, tylko dłonie!- odkrzyknęła Hyuga.
Kłótnia trwała już dwadzieścia sekund i obie po tym czasie wybuchły nagłym śmiechem. Położyły się na łóżku i zaczęły śmiać
-I to ja jestem idiotą...- powiedział Suigetsu siedzący na parapecie okna do sypialni Hinaty, czyli siedział kilka metrów od łóżka Hinaty.
-Nareszcie się przyznałeś!- krzyknęły równocześnie Hinata z Karin.
-Robisz postępy, a teraz skoro już to wiesz, to idź do specjalisty może cię wyleczy.- powiedział Sasuke wskakując do pokoju Hyugi.
-To raczej niemożliwe. Jego głupota jest już nieuleczalna.- powiedziała Karin. Suigetsu wyglądał jak zbity pies.
Hinata zlitowała się nad nim i powiedziała
-Tak jak twój były chłopak Karin. Niestety jego głupota przeraziła lekarkę i ta wyskoczyła przez okno.- uśmiechając się przy tym z drwiną.
-A ty skąd to możesz wiedzieć?- burknęła Karin trochę zła na Hyugę.
-Bo to ja wyskakiwałam.- zaśmiała się Hinata.
Nagle do pomieszczenia wbiegła zdyszana Hanabi. Hinata zeknęła na siostre i zapytała
-Co się stało, malutka?- a troska z jaką wypowiedziała słowo "malutnka" mogła by sprawić, że lód stopnieje.
-Otou-san powiedział, że wyjeżdżasz!To prawda?! Powiedz!- krzyczała była na skarju łez.
-Tak, Hanabi-chan, popełniłam... błąd i muszę go naprawić.- zawahała się, bo nie wiedziała jak ma powiedzieć to swojej młodszej siostrzytce.
Hanabi spojrzała na siostrę, później na Uchihę
-Znowu odbierasz mi siostrę, Uchiha. Znowu.- wypowiedziała te słowa z żalem i złością.
Zaraz po tym wybiegła z pokoju starszej siostry ze łazmi w oczach. Hinata zerknęła za siostrą
-Hanabi-chan....- szepnęła imię siostry i po chwili wybiegła za nią.
Deszcz padał, Hanabi biegła płacząc nie wiedziała dokąd ani po co, po prostu biegła ile miała sił.
Przed Hanabi wyskoczyła bestia o złotym futrze, ostrych kłach i pazurach, był większy od pozostałych wilkołaków z którymi walczyła jej starsza siostra i miał hipnotyzująco-złote oczy. Zakrwawionym szponem dotknął policzka Hanabi, która aż się wzdrygnęła nie tyle co ze strachu, ale tyle co z obrzydzenia. Zawarczał i przejechał ostrym pazurem po jej policzku. Krew wolno płynęła z nacięcia. Po chwili rozległ się świst rzucanego kunai'a zrobionego ze srebra.
-Zostaw moją siostrę, świrze!- ryknęła Hinata biegnąc.
Mrok nocy stopniowo ogarniał ciało dziedziczki. Pojawiła się przed lyaknem i kopnęła go w łeb, nie dała mu szansy na obronę czy atak zrobiła nad nim salto i gdy spodziewał się ataku od tyłu pojawiła się z przodu i kopnęła go w żebra, łamiąc conajmniej trzy. Ogromny złoty wilk zawył z bólu i uciekł. Hinata podeszła do siostry i ją objęła szeptając
-Uchiha nigdy ci mnie nie odbierze, jesteśmy siostrami zawsze nimi będziemy. Nie pozwole aby ktokolwiek cię skrzywdził... ale muszę naprawić to co schrzaniłam, rozumiesz?- jej głos zdawał się koić nerwy Hanabi, która teraz zanosiła się płaczem.
-Ro-rozumiem, Hinata-oneechan... wrócimy juz do domu?- zapytała Hanabi swoją starszą siostrzyczkę.
Hinata wzięła siostrę na "barana" i poszła w kierunku domu. Gdy byli w domu Hinaty, Hanabi została zmuszona przez starszą siostrę by przeprosiła Sasuke
-Ba-bar-bardzo mi przyk-przykro, Uchi-Uchiha.- mówiła cicho Hanabi było widać, że przychodzi jej to z trudem, a Sasuke po prostu miał z tego świetną zabawę.
-Jakoś cię nie słysze, mała. Możesz mówić głośniej i wyraźniej?- zapytał czarnooki lekko się nachylając.
Hiashi siedzący w fotelu zaśmiał się lekko. Cała zgraja była w salonie. Suigetsu, Juugo i Karin siedzieli na sofie bardziej zaciekawieni przeprosinami małej Hyugi niż jakimś filmem w telewizji. Hinata natomiast stała między siostrą, a Sasuke aby się nie pozabijali.
-B-a-ba-bar-bardzo mi przy-przykro, Uchiha-s-san. Przep-przepra-przepraszam za moje zachowanie.- mówiła głośno, ale i tak się jąkała Hanabi, zaciskała przy tych słowach mocno pięści, aż do krwi.
-Przyjmuje przeprosiny, mała.- powiedział Sasuke, Hanabi na słowo "mała" chciała się rzucić na Uchihę, ale zatrzymały ją słowa siostry
-Nabi-chan, chodź opatrzę ci rany przed wyjściem.- mimo, że słowa same w sobie były łagodne, Hinata miała taki ton jakby mówiła "Jeśli nie chcesz abym obcięła ci łeb i powiesiła na murach wioski, pójdziesz ze mną." Hanabi przełknęła gulkę strachu jaką miała w gardle i poszła za siostrą do kuchni. Tam Hinata szybko opatrzyła ranę na policzku siostry, a Karin weszła za nimi zaraz po tym gdy Hanabi wyszła z kuchni.
-Chroń ją i wioskę pod moją nieobecność. Walczyłam dziś z wilkołakiem. Coś jest nie tak. Tylko tobie mogę zaufać, tylko ty sobie z nimi poradzisz. Trenuj ich wszystkich do walki z lykanami, wiesz, że na jednym się nie skończy. A ja nie mogę, nie mogę pozwolić aby Sasuke zginął z mojej winy.- szepnęła ostatnie słowa Hinata bardziej do siebie niż do przyjaciółki.
-Spokojnie, on jest silniejszy od pana idioty. I będę trenować wioskę na tą zimną wojnę. Gdy wrócisz wszystko będzie takie jak teraz z tą różnicą, że będzie lepiej. No idź i... ocal Sasuke z objęć Pocałunku Śmierci.- powiedziała Karin na skraju łez.
Obie się przytuliły uznając wcześniejsze słowa jako pożegnanie na długi rok.
Nie minęła godzina, a cztery osoby opuścili mury wioski.
Sasuke, Sai i In jeszcze nie wiedzieli na co się porywają.
Poznają kolejne mroczne sekrety przeszłości Hinaty Hyugi.


Ahh... Następny rozdział jest o klanie matki Hinaty i fragmętami dowiecie się dlaczego Hinata nie mogła pocałować Sasuke i co teraz grozi przystjniaczkowi. 
O i jeśli chodzi o "pana idiotę" to tłumaczę, że nie chodzi ani o Sasuke, ani o Naruto. Chodzi o Yokusaku. 

tak przy okazji jak myślicie kim jest ten nasz złoty wilkołak?
Macie tutaj odpowiedzi:
a. To ktoś z wioski Księżyca.
b. To jeden z nieudanych eksperymentów psychola*
c. To ktoś z liceum czarnej róży.

psychol* - chodzi o Orochimaru.

03 lutego 2013

Rozdział 11: Wyjaśnienia i przeprosiny






   Południe. Ptaszki śpiewały, wiał lekki wiatr i cały dzień był po prostu wspaniały. Każdy się cieszył dniem, ale jedna osoba na pewno nie.
-...coś ty sobie myślała!?!- wrzeszczał na skraju wytrzymania ojciec młodej Hyugi. Już od jedenastej robił jej wykład, a była już piętnasta.
-Powiem ci co sobie myślałaś! Myślałaś, że wrócisz do domu nachlana i wszystko będzie dobrze! Pomyślałaś o tym, że ktoś może cię zgwałcić!?!Albo gorzej zabić, porwać!?!Myślałaś o tym jak piłaś alkohol!?! Myślałaś!?!- w całej tej pogadance Hinata patrzała na niego i milczała
"Ile razy o jeszcze powie "myślałaś"?"- zastanawiała się patrząc na ojca Hinata.
-Tatusiu, poradziłabym sobie...- specjalnie użyła "tatusiu" zawsze tak do niego mówiła, przynajmniej jak była mała.
-Hinata!! Jesteś moją córką powinnaś być przykładem dla Hanabi i dla reszty dzieci naszego klanu! A ty wolisz włóczyć się z Ayumi i przyjaciółmi! Gdybyś poświęcała więcej czasu na treningi byłabyś tak silna jak...!- gwałtownie urwał, Hinata wstała nagle przewracając drewniane krzesło na którym siedziała.
-Jak KTO!?! MOJA MATKA!?! ONA odeszła, zniknęła, nie ma jej... dla mnie ona jest już martwa.- wyszeptała patrząc w oczy ojca po policzkach granatowowłosej płynęły łzy, to co powiedziała nie było prawdą. Matka Hinaty żyła, ale odeszła po urodzeniu Hanabi jedynie Hiashi znał powód zniknięcia swojej żony. Bolało go to jak Hinata mówi o własnej matce, uniósł otwartą rękę i gdy Hinata zamknęła oczy jakby czekając na uderzenie, Hiashi natomiast starł z policzka łzy córki.
-Mi też jej brakuje, ale... odeszła. Musiała.- szeptał ojciec dziedziczki. Jeszcze chwilę porozmawiali i Hinata wyszła z kuchni, tłumacząc ojcu, że idzie na zakupy. Hiashi znał swoją córkę
-Idę z tobą, masz szlaban, pamiętasz?- zapytał uśmiechając się do córki zwycięsko.
-A-ale tato, ja nie idę kupować produktów spożywczych, muszę kupić sobie nową bluzę i...- mówiła Hinata zawstydzona.
-Myślisz, że z twoją matką nie chodziłem na zakupy, gdy byliśmy w twoim wieku? Robiłem za tragarza.- przyznał się córce Hiashi. Hinata zaśmiała się i zawołała Hanabi
-Hej, Nabi-chan. Otousan powiedział, że idzie z nami na zakupy!- Hanabi uśmiechnęła się chytrze, zaczęła chichoczeć złowrogo i koniuszkami palców lewej dłoni rytmicznie uderzała o koniuszki prawej. Hinata zaśmiała się na wydziwy siostry. Nie minęło pięć minut, a trójka Hyugów już wyszła. Hiashi szybko pożałował swojej wcześniejszej decyzji, jego córki wchodziły od sklepu d sklepu szukając różnych ubrań
"A miała to być tylko jedna bluza..."- pomyślał z goryczą ojciec Hinaty i Hanabi. Niósł już piątą torbę z ubraniami, a drugą z butami.
-Cześć, Hinata-chan, Hanabi-chan!- krzyknął ktoś idący za nimi.
"Tylko nie on! Błagam zabij mnie!"- wrzeszczał w myślach Hiashi Hyuga
-Ooo, hej, Naruto-kun. Co tu robisz?- zapytała starsza z córek Hiashiego.
"Zabij mnie, skończ te męki!"- nadal błagał Hyuga, jakoś niezbyt cieszył się ze spotkania Uzumakiego.
-Aaa, wiesz. Sakura ma urodziny, szukam dla niej prezentu.... Hinata-chan? Mogę o coś spytać?- powiedział Uzumaki.
"Jeśli chce ją za żone to go zabije!"- krzyczały myśli głowy klanu Hyuga.
-No już zapytałeś, ale dobra. Pytaj!- powiedziała radośnie Hinata.
-Nooo bo... chodzi o Sasuke, słyszałem, że się pokłóciliście. On jest taki smutny nie wybaczysz mu?- zapytał blondyn.
-Hnmmmm... jeśli mnie przeprosi to tak, a jeśli nie to nie mam o czym z nim rozmawiać. Nie chce od niego usłyszeć przeprosin od nie chcenia! Pa pa, Naruto-kun. O i jeśli chodzi o prezent kup jej kaszmirowy szal taki aby podkreślał kolor jej oczu.- i po tych słowach odeszła w stronę kolejnego sklepu.
"To nie koniec męczarni!?! I po co ja się na to zgodziłem?!Mało było ci z żoną!?! Kretyn!"- krzyczał w myślach i co sekundę wymyślał ciekawsze epitety, których raczej nie można opisywać ze względu na dzieci. Naruto poszedł do przyjaciela siedzącego na drewnianej ławce, kilka ulic od miejsca w którym Naruto rozmawiał z Hinatą. Opowiedział co takiego chce Hinata od czarnookiego usłyszeć. Oboje zastanawiali się jak Uchiha ma pogodzić się z Hinatą nie złoszcząc jej jeszcze bardziej. Naruto po kilku minutach wpadł na pomysł, zaczął go opowiadać Sasuke, które z rezygnacją zgodził się na jego pomysł.
   Godzinie później, Hinata siedziała z ojcem na skórzanych fotelach przy oknie, kilka metrów od nich była przebieralnia gdzie znajdowała się Hanabi, przymierzająca ubrania wybrane przez starszą z sióstr. Po chwili ktoś wszedł do sklepu był to Sasuke Uchiha. Podszedł do Hinaty i wręczył jej kwiaty z karteczką.
"Bardzo przepraszam,
 Sasuke.
Pójdziesz ze mną na piknik?"
Hinata po przeczytaniu napisu zaśmiała się z Sasuke i pokiwała potakująco głową. Hiashi spojrzał na młodego Uchihe z podejrzeniem
-Masz wrócić przed dziesiątą.- powiedział tylko i dwójki młodych ludzi już nie było -... czyli wróci po jedenastej....- Hanabi wyszła z przebieralni w ślicznej sukience
-Obiecaj, że nie będziesz taką nastolatką!- powiedział do młodszej z córek Hiashi.
-Nie składam takich obietnic, Otou-san.... Zapłacisz za sukienkę?- zapytała Hanabi ojca. Hiashi zgodził się i poszli dalej do sklepów.
W tym czasie Sasuke rozłożył koc i usiadł, dając znać by dziewczyna zrobiła to samo.
-Sasuke-san, przepraszam za moje zachowanie. Po prostu nie lubie gdy ktoś o nim wspomina.- powiedziała Hinata na jednym wdechu.
-Spokojnie, powinienem był być delikatniejszy. Jeszcze raz prze... przep... bardzo mi przykro.- jakoś nie umiał powiedzieć "przepraszam".
Hinata tylko się zaśmiała i rozejrzała się po okolicy. Nabrała powietrza i wypuściła je z cichym świstem.
-T-to miejsce! Tutaj się poznaliśmy.- powiedziała Hinata patrząc na łąkę, która kiedyś była pełną kwiatów, dziś jednak wszystkie uschły.
-Tak, mieliśmy wtedy sześć może siedem lat... Walnęłaś mnie wtedy w głowe!- krzyknął oskarżycielsko Sasuke tak jakby miał pięć lat.
-Bo zabrałeś mi Rashi!- zakrzyknęła równierz jak dziecko Hinata. Rashi był to pluszak w kształcie białego króliczka.
-A ja wciąż mam siniaka.- burknął pod nosem Sasuke.
Hinata zaśmiała się lekko z Uchihy.
-Oj, oj! Jaki biedny chłopiec!- powiedziała Hinata głaszcząc go po głowie -... Chcesz buzi by nie bolało?- zapytała dla zgrywy Hinata.
-Tak, poproszę.- powiedział z uśmiechem Uchiha. Hinata pocałowała Sasuke w policzek.
-Fee! Dziewczyna mnie pocałowała!- krzyknął znów jak mały chłopiec Sasuke. Hinata położyła się na plecach śmiejąc, po chwili czarnooki zaczął ją łaskotać. Hinata śmiała się
-Prze-sta-ńń, t-to b-hhah-bo-ah-li.- próbowała się wysłowić pomiędzy nagłym wybuchem śmiechu. Sasuke jednak nie litował się nad Hyugą. Po kilku minutach przestał ją łaskotać.
Hinata leżąc łapała łapczywie powietrze. Nagle usiadła, Sasuke patrzył w błekitne niebo. Rzuciła się na młodego Uchihe i zapytała siedząc na jego brzuchu, dłońmi trzymała nadgarstki chłopaka
-I co teraz, cwaniaku?- Sasuke zaczął się śmiać. Pocałował Hinatę w czubek nosa, przez co Hinata spłonęła krwistym rumieńcem na całej twarzy. Młody Uchiha zaśmiał się drugi raz.
Hinata wstała i odwróciła się od niego plecami. Ręce miała skrzyżowane na piersi, rumieniec zszedł z jej twarzy. Sasuke wstał, podszedł do Hinaty, stanął z nią twarzą w twarz i powiedział
-Chodź, pokaże ci coś.- szepnął i podał jej rekę. Hinata niechętnie i z rumieńcem na policzkach wzięła jego dłoń. Podeszli do olbrzymiego dębu, na którym widniał napis był wycięty kuani'em
"H. Hinata i U. Sasuke
przyjaciele na zawsze."
tak mówił napis, ale w dniu pierwszego dnia szkoły przestali ze sobą rozmawiać przez fanclub Sasuke.
-Pamiętam to był to ostatni dzień naszej wolności. Szkoła, treningi, nauka... łatwo o sobie zapomnieliśmy, prawda?- zapytała odwracając głowę od napisu na korze drzewa.
-Nie było dnia kiedy nie żałowałem tego...- odszepnął odpowiedź czarnowłosy.
Wrócili znów na koc, rozmawiali o czymś nieistotnym. Nagle Sasuke spoważniał
-Hinata, błagam odpowiedz mi... czemu słyszę głosy? Skąd one się wzięły? Zwariowałem?- pytał młody Uchiha.
-Nie, czytałam trochę o tym. Słyszysz szepty, tak? Co one mówią?- zapytała Hyuga
-Czasami ostrzegają przed czymś, czasami ich głosy są jak sztylety, które wriercają się w mózg. Ostatnio słyszę głos małej dziewczynki mówi mi fragmenty swojego życia, płacze, krzyczy. Krzyczy tak głośno jakby ktoś ją obdzierał ze skóry.- wytłumaczył powoli Sasuke.
-Cóż... to może być moja wina. W momencie w którym cię po-pocałowam mogłam ci dać część moich zdolności. Ale abym miała pewność musiałbyś pojechać ze mną do rodzinnej wioski mojej matki, Wioski Księżyca. Tam możemy się dowiedzieć więcej, jeśli chcesz. Znaczy o ile chcesz?- znów zająkała się na słowie "pocałunek". Sasuke zerknął na niebo i odpowiedział
-Dobry pomysł. Musimy tylko powiedzieć o tym starej wiedźmie.- "stara wiedźma" lepszego pseudonimu nie znalazł dla Hokage?
Resztę popołudnia spędzili na gadaniu o przeszłości, kilka minut przed godziną policyjną Hinaty, Sasuke odprowadził bladooką do domu.
   W Konoha trwała noc, Sasuke Uchiha wiercił się z jednej strony łóżka na drugą
Stał na lekkim wzniesieniu, był na łące. Słyszał gdzieś w oddali śmiech Hinaty, najpierw wolnym krokiem szedł w jego kierunku by po chwili biec. 
Hinata siedziała na kocu, śmiejąc się z czegoś co powiedział blondyn złotych oczach. Po chwili zauważyła Sasuke 
-Hej, Sasuke-san! To mój chłopak, Yokusaku.- powiedziała wskazując otwartą dłonią na blondyna obok niej. Słowo "chłopak" odbijało się echem po całej kwiatowej łące. Te słowo zdawało się sprawiać czarnowłosemu ból, mimo że go nie okazał. 
-Dzięki, że się nią zająłęś. Ale teraz nie musisz, bo ona jest MOJA- powiedział chłopak o złotych oczach, dodał po chwili -... i nic nas już nie rozdzieli-
 Chłopak zmienił się w wilkołaka i rozerwał Hyugę na strzępy, a ostatnie co usłyszał Uchiha to śmiech i jednocześnie krzyk Hinaty. Później bestia rzuciła się na niego, raniąc go na policzku.
Sasuke obudził się ciężko dysząc, zalany zimnym potem i po policzkach płynęła krew. Po chwili usłyszał głos małej dziewczynki
-Musisz chronić, Hinatę. Yokusaku ją chce.- cicha przestroga wydobywała się z nikąd i głos ucichł. Sasuke rozejrzał się i poszedł do kuchni, sięgnął do szafy, którą miał nad głową, wyciągnął z niej przeźroczystą szklankę, podstawił pod kran i wpuścił trochę wody, po czym napił się z niej.
"O ile wiem Yokusaku był jej chłopakiem. Dlaczego on chce jej krzywdy, skoro jest martwy!?!"- zastanawiał się młody Uchiha. Spojrzał na zegarek
-Czwarta nad ranem.- szepnął czytając cyfry z zegarka wiszącego nad framugą drzwi kuchennych. Poszedł do swojego pokoju i zaczął się pakować - tak wrócił już do majątku Uchiha, wczoraj skończyli odbudowywać cały majątek.
W tym samym czasie
Krew, wszędzie krew. Pływała ulicami wioski, czerwono-złote oczy wpatrywały się we mnie. Ten lukanin był inny miał ciemno-złote futro i niemal czerwone oczy w których była jeszcze odrobina złotego odcienia. Chciałam krzyczeć gdy zabijał jakiegoś czarnowłosego mężczyzne w którego oczach dojrzałam Sharingan to nie był Itachi, tylko Sasuke, nie mogłam jednak wydobyć z siebie krzyku protestu. Nie wiem dlaczego. Lykanin podchodził do mnie wolno na czterech łapach jak każdy z tej rasy. Po chwili jednak odezwał się JEGO głosem
-Jesteś moja, nie waż się zapominać- szepnął będąc nade mną,
-Yokusaku?- zapytałam, lykan skinął i wbił szpon w moje ramie. Zawrzeszczałam z bólu.
-Aaaaaaa!!!- krzyczała miotając się w łóżku. Do pokoju Hinaty wbiegł Hiashi i Neji, za nimi weszła zaspana Hanabi. Hiashi próbował ocucić córkę i po kilku minutach mu się udało. Hinata usiadła na łóżku płacząc.
-Co się stało?- zapytał zmartwionym głosem ojciec przytulając starszą córkę. Hinata zanosiła się płaczem. Neji podszedł do Hinaty, usiadł na łóżku jedną dłoń położył na plecach Hinaty. Hanabi pobiegła gdzieś i wróciła z parującym kubkiem parującego napoju była to zielona herbata. Brązowowłosa podała siostrze kubek, gdy tylko ta się uspokoiła. Hinata poprosiła ojca i kuzyna by wyszli. Hanabi, mimo prośby starszej siostry aby opuściła jej pokój, została. Po wypiciu herbatki Hinata odłożyła kubek z napisem "Córeczka Tatusia" mięli takie dwa z fioletowymi napisami był Hinaty, a zielonymi Hanabi. Obie siostry poszły spać, Hanabi wcisnęła się do posłania siostry i zasnęły. Miały jeszcze godzinę nim słońce wzejdzie, a księżyc popłynie w inną stronę świata.



Jak zawsze spóźniona, co? Internet mi znowu nawala, ledwo dodałam rozdział. Został mi jeszcze tydzień ferii i powrót do szkoły :,-( 
Ja nie chce!!!
Mam nadzieje, że notka wam się spodobała, specjalnie dla was jest długa pisałam ją dwie godziny i myślę, że bracia chcą mnie teraz ukatrupić. 
Pozdrawiam, Amishia Blood.

28 stycznia 2013

Rozdział10: Powód Ayumi i jak wybaczyć?


Rozdział 10:  Powód Ayumi i jak wybaczyć?

Słońce powoli zachodziło. Trzy piękne kobiety siedziały w barze i przysłuchiwały się opowieści jednej z nich
Trwała noc, wracałam z misji. Stał przed główną bramą wioski. On widziałam go, znałam go, kochałam go. Najgorsze było to, że on nie wiedział o moim istnieniu.
-Dokąd się wybierasz, Itachi-kun?- spytałam podchodząc na tyle blisko by mógł zobaczyć moją twarz, ale na tyle daleko aby nienaruszyć przestrzeni osobistej. 
Spojrzenie sharingan skrzyżowało się z moim. Zadrżałam nie tyle z zimna co ze strachu. Miałam ochotę wziąć nogi za pas i uciec jak najdalej. Czemu tego nie zrobiłam?
-Odchodzę z wioski, Ayumi-chan.- to mi wystarczyło, spojrzałam w góre, widziałam  jak całe ANBU zbliża się w naszym kierunku. Poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek.
-Dlaczego to zrobiłeś?- zapytałam gdy byliśmy już na polanie daleko poza wioską. 
-Bo tak chciałem. Poza tym nie patrzeliby kto idzie, zabiliby cię.- odpowiedział obojętnie.
-To byłabym martwa! Co cię obchodzę?!- krzyknęłam a łzy spływały mi po policzkach. Itachi zbliżył się niebezpiecznie blisko.
-Nawet tak nie mów, Ayu-chan. Obchodzisz mnie i to bardzo. Jedynie tobie mogę ufać... Mam prośbe.- urwał, spojrzałam na niego z wyczekująco -... przez pewien czas nie będzie mnie w wiosce, proszę... zaopiekuj się moim braciszkiem.- bez słów zgodziłam się. Odprowadził mnie do wioski i zniknął. A ja nocami płakałam. Dlaczego? Pytałam samą siebie. Dlaczego płaczę za kimś kogo ledwo znam?...
Po wysłuchaniu tego Ayumi zawołała kelnera
-Trzy sake poproszę!!- krzyknęła radośnie. Dwie niepełnoletnie nastolatki zaczęły protestować, ale Torico powiedziała
-Ej, co wam szkodzi!? Żyje się za krótko aby stać w miejscu!- zawołała radośnie ludzie w knajpie przytaknęli białowłosej "Tak jest!" lub "Dobrze mówi!". Chcąc nie chcąc napiły się po jednym kieliszku, po kieliszku był jeszcze jeden i jeszcze jeden. Wyszły z baru Hinata powoli szła podpierając się o ścianę, blondynka obok niej opierała się o nią, a białowłosa szła śpiewając jakąś piosenkę. Tańczyła na gankach mieszkań obok których przechodziły. Była bardzo pijana.
Hinata westchnęła i zobaczyła kogoś równie pijanego co jej przyjaciółka o białych włosach, był to Itachi Uchiha. Hinata podparła Temari o ścianę jakiegoś domu i podbiegła do niego
-Itachi, Ayumi zgubiła klucze do swojego domu, a tata zabronił mi sprowadzać pijanych ludzi do domu. I czy Ayumi mogłaby u ciebie spędzić noc? Aż wytrzeźwieje?Błagam!- powiedziała głośniej Hyuga. Itachi spojrzał na nią nieprzytomnym wzrokiem, a później trochę wyżej nad nią, skierował wzrok na ganek, a konkretnie na osobę tańczącą na ganku. Pokiwał głową potakująco i podszedł do młodej Torico. Złapał ją w pasie i zarzucił sobie na barki, i poszedł do domu. Hinata pomogła Temari wstać i razem poszły do domu Hyugi
-Plan się udał?- zapytała No Saboku na wpółprzytomnie. Hyuga pokiwała głową przytakująco.
Gdy były w barze, Ayumi już trochę podpita poszła do łazienki. W tym czasie Hinata zagadała do Temari
-Słuchaj, Tem. Trzeba ich pogodzić.- powiedziała Hyuga z chytrym uśmiechem.
-Hina-chan? Co kombinujesz?Mam zacząć się bać?- pytała ze śmiechem Temari, 
-Ooooo powinnaś się bać.... plan jest taki, gdy wyjdziemy pójdziemy do majątku Uchiha i...- zaczęła Hyuga, ale przerwała jej Temari.
-Chyba nie chcesz znów się przespać z Sasuke?- zapytała.
-Pogięło cię?!-krzyknęła Hyuga wstając tak szybko, że krzesło na którym siedziała upadło na podłogę. Temari zaśmiała się i powiedziała
-Wyluzuj, Hina-chan. No mów ten plan, którego mam się bać.- mówi z uśmiechem Temari.
Rankiem Hiashi wszedł do kuchni i zauważył tam śpiącą na podłodze No Saboku i jego córkę, której nogi były na oparci krzesła, a plecy na siedzeniu.
-HINATA!!- wrzasnął wściekle ojciec młodej dziewczyny na co ona próbując się pobrucić na drugi bok spada z krzesła na przyjaciółkę.
-Hinata, leżysz na mnie.- mruknęła No Saboku sennie.
-Przywyknij do tego, do dziesiątej mam zamiar nie wstawać.- odparła Hyuga również sennie.
-Doprawdy? Obydwie wstawać, bo wam nogi powyrywam!Do pokoju!NATYCHMIAST!- Hiashi wrzasnął do córki i jej przyjaciółki. Obydwie wstały i pobiegły do pokoju Hinaty krzycząc przeprosiny.
Hiashi westchnął ciężko i zaczął sobie robić herbatę.
U Uchihów.
Itachi i Ayumi spali w jednym łóżku. Sasuke zapukał do drzwi pokoju brata i wszedł
-Hej, Itachi masz może moją koszu...- zamilkł widząc starszego brata przytulającego białowłosą dziewczynę. Zaśmiał się cicho i wyszedł, ale drzwi za nim wydały trochę głośniejszy trzask i Ayumi się obudziła. Rozejrzała się po pomieszczeniu i wrzasnęła na widok twarzy Itachi'ego. Wyskoczyła z łóżka jak oparzona, spojrzała na siebie była naga. Itachi przetarł oczy dłonią i spojrzał na Ayumi
-Co się stało?- zapytał patrząc na nią zaskoczony.
-"Co się stało?"!- powtórzyła po nim, wymachując rękami w złości -To ja się pytam co się stało! Nic nie pamiętam... a ty mnie wykorzystałeś!Jak mogłeś mi to zrobić?!- krzyczała płacząc.
-Słuchaj, nie zrobiłbym nic wbrew twojej woli. Nie żałuje tego co się stało, bo cię kocham. Ale nigdy nie zrobiłbym ci czegoś takiego. Oboje byliśmy pijani... każdemu może się zdarzyć.- mówił spokojnie, wstał i skierował się do szafy po przeciwległym kącie pokoju.
-Pijani ludzie pokazują swoje prawdziwe emocje.- wyszeptał starszy z braci Uchiha pojawiając się za Torico. Pokiwała głową potakująco i szepnęła
-Więc to prawda, wmawiałam sobie, że cię nie kocham... a prawda jest taka, że kocham cię...- uśmiechnęła się na zakończenie zdania, odwróciła do Itachi'ego i złożyła na jego ustach pocałunek, młody mężczyzna nie protestował tylko poddał się pocałunkowi. Gdy się od siebie odsunęli Torico zaczęła szukać swoich ubrań, a Itachi poszedł przygotować śniadanie.
"Ciekawe co na to powie Hinata, gdy opowiem jej o tym co się stało?"- pomyślała Ayumi ubierając się.



Dawno nie było notki, co? Te zakończenie wymyśliła moja kuzynka. Sama też prowadzi blog o sailor moon, więc jeśli się na niego natknęliście to uprzedzam, że autorką jest ona nie ja.
Pozdrawiam, Amishia Blood.
A to adres tego bloga:
http://amishiablood-sailorsenshi-i-shitennou.blogspot.com/

19 stycznia 2013

Rozdział9: Pocałunek i Złość

Rozdział9: Pocałunek i Złość


Rozdział 9: Pocałunek.
   Czerń i mrok tańczyły w pomieszczeniu przy szeptach upadłych dusz. Upadłe Duchy byli to ludzie, którzy pozostawali na tym świecie jako bezcielesne zjawy, mogły wpływać na życie żywych, ale tylko poprzez przedmioty. Krzyk przerażenia małej dziewczynki dobiegł uszu Sasuke, który obudził się od razu wyciągając kunai z pod poduszki, rozejrzał się i nic, tylko wyłączony telewizor, stolik na którym były puste i brudne opakowania po ramen. 
"Cholera Naruto. Naucz się sprzątać!"- pomyślał czarnooki Uchiha i znów zasnął. Conajmniej trzy razy budził się przez krzyk dziewczynki lub szepty albo chichoty. 
  Nowy dzień rozkwitał nad Konohą, słońce przebijało się prez puchowe białe chmurki. Dwaj bracia Uchiha właśnie trenowali, gdy ktoś przyszedł, była to śliczna białooka dziewczyna
-Hej Itachi-senpai... czy mogłabym porwać twojego brata na chwilkę?- zapytała z uśmiechem Hinata
-Jasne, bierz go na ile chcesz. Zwrotów nie przyjmujemy po godzinie od czasu nabycia.- odpowiedział ze śmiechem starszy z braci Uchiha. Sasuke przewrócił oczami, Hinata podeszła do młodszego Uchihy, chwyciła jego dłoń i poszła w kierunku jeziorka. 
Usiedli przed taflą jeziora na miękkiej i świeżo-zielonej trawie, jezioro było otaczane przez skały, mimo to słońce docierało do jeziora.
-P-pewnie chcesz wiedzieć dlaczego chce z tobą porozmawiać.- "Cholera z jąkaniem!"-pomyślała podczas mówienia Hyuga.
-Nie wcale mnie to nie interesuje.- odpowiedział z sarkazmem młody Uchiha. Hinata odwróciła głowę w kierunku jeziorka i zaczęła 
-Chodzi o to.... że.... przed tym jak zabrałam cię do twoich rodziców.... by umożliwić ci widzenie duchów....musiałam... cię... po..poc.. pocało...- jąkała się i rumieniła coraz bardziej granatowowłosa, a czarnooki zdawał się z tego czerpać radość.
-POCAŁOWAĆ?- podpowiedział z uśmiechem diabła Sasuke. Ten uśmiech miał coś w sobie, zapewne gdyby zobaczyła go każda inna dziewczyna lub dawna Hinata zemdlałaby, ale ta Hinata nie była jak każda inna i już na pewno nie była starą sobą. Jedyne co zrobiła to spłonęła rumieńcem i odwróciła się do czarnowłosego plecami.
-Tak! I... i... i musisz wiedzieć, że... (przełyka ślinę)... że ten pocałunek nic nie znaczy!- niemal krzyknęła ostatnie zdanie Hyuga. 
Uchiha znów się uśmiechnął diabelsko i nagle powiedział
-A ten Yokusaku....- na imie swojego byłego Hyuga odwróciła się gwałtownie, Sasuke kontynuował -... czy on wspominał, że słyszał głosy?-
-Głosy? Hhnmmmnnmm.....- zastanowiła się przykładając palec do brody i odpowiedziała -Nie, nigdy nie słyszał żadnych głosów... zauważyłabym to w jego zachowaniu. Co dokładnie słyszałeś?Może ci się to przyśniło?- pytała Hyuga jakby przekonywała samą siebie.
-Na pewno? Jesteś absolutnie pewna, że twój chłoptaś niczego takiego nie doświadczył?Nigdy?- zadawał po kolei pytania młody Uchiha. 
"Coś jest nie tak , ale co!?!"- pomyślał zdenerwowany młody Uchiha, Hinata zabrała głos, który ociekał nienawiścią i złością
-Uchiha! Kiedy mówię, że nigdy nie słyszał nic to tak jest a teraz wybacz!- i odeszła równie wściekła. Sasuke patrzył za nią zdezorientowany nie rozumiejąc co tak rozzłościło Hinatę.
-Nienawidzi, gdy ktoś wspomina o Yokusaku.- nadeszła odpowiedź z ust białowłosej młodej kobiety. 
-A ty to...?- niedokończył czarnowłosy
-Jestem Ayumi, przyjaciółka i służąca lady Hinaty. Znam ją już dziesięć lat, wiem co kiedy czuje, a teraz jest wściekła. Daj jej czas na ochłonięcie.- przedstawiła się białowłosa kobieta. 
-Uchiha Sasuke. Nie wiem kim jestem dla Hinaty.- po słowach Uchihy nastąpiło niezręczne milczenie, które przerwała Ayumi
-Jeśli chcesz mogę ci trochę opowiedzieć o Hinacie.- jej słowa zaskoczyły młodego Uchihę, ale nie zabrały mu zdrowego rozsądku.
-Nie, dzięki. Wolałbym sam ją trochę poznać, poza tym... jestem pewien, że hime byłaby wściekła gdybyś o niej opowiadała jakiemuś chłopakowi.- odpowiedział spokojnie młody Uchiha. Oczy białowłosej rozszerzyły się 
-Tak, m-masz racje. Powiedz mi proszę dlaczego mówisz o niej hime?- zapytała Ayumi zmieniając temat.
-Bo jak dla mnie ona jest księżniczką.- gdy te słowa padły z ust młodego mężczyzny, odszedł. Ayumi zamrugała wielokrotnie i skierowała się do majątku Hyuga, gdzie mieszkała po śmierci ojca. Szła zamyślona nie zauważyła nawet wysokiego, czarnookiego mężczyzny stojącego przed nią. Włosy miał dość długie związane czerwoną tasiemką. Był ubrany na czarno, więc różnili się jak dzień i noc. 
-Przepraszam, Itachi-sama.- szepnęła sztywno dziewczyna.
-Dlaczego tak oficjalnie Ayumi-chan? Co się z tobą dzieje?Dlaczego taka jesteś?- pytał starszy brat chłopaka z którym przed chwilą rozmawiała.
-Jestem taka, bo jestem sobą. I zostaw mnie w spokoju, draniu.- po tych chłodnie wypowiedzianych słowach odeszła, Itachi stał zamrożony, jakby czas przestał płynąć do przodu. W umyśle słyszał jej zimny ton głosu, a słowo "drań" odbijało się echem w zakamarkach jego umysłu.  Po chwili obok niego pojawił się Jiraiya i razem poszli do Ichiraku Ramen. 
~~~Kilka minut później w jakimś barze...
Hinata siedziała z Temari i żywo rozmawiały, głównie o tym jacy są mężczyźni.
-Mężczyźni to chamy!!!- krzyknęła Hyuga na całe gardło, zwracając na siebie uwagę całej ludności w barze.
-I lenie!!- dołączyła się No Saboku z uśmiechem.
-I dranie!!- dobiegł ich kolejny głos należący do Ayumi. Białowłosa usiadła obok dwóch rozdrażnionych dziewcząt.
-Dobra czemu nienawidzisz facetów Tema?- zadała pytanie Torico.
-Bo traktują nas jakbyśmy... jakbyśmy nic nie umiały i gdy w czymś ich pokonujemy wściekają się i... obrażają.- odpowiedziała blondynka z szerokim uśmiechem.
-I potrafią doprowadzić nas do szału samym odezwaniem się i... i... i jest zimny nie ma emocji! I!- mówiła młoda spadkobierczyni wymyślając ciekawsze epitety na temat jakiegoś chłopaka. Ayumi i Temari zachichotały.
-I jest wstrętnym facetem?- podpowiedziała No Saboku
-Tak!- krzyknęła Hyuga w złości.
-I potrafi cię doprowadzić do białej gorączki?- dodała Torico
-Tak!- powiedziała "gotując się" bardziej Hyuga.
-Ah! I na pewno jest okrutnym egoistą?- zapytała Temari szczerząc się.
-Tak!- krzyknęła Hinata kiwając potakująco głową.
-I kochasz go za to?- zapytała Torico i No Saboku razem.
-TAK!!- wrzasnęła Hyuga na pełny głos, ale powtórzyła sobie w głowie pytanie przyjaciółek -To znaczy nie!Nie!- poprawiała się szybko Hinata.
-Jasne!- powiedziała rozchichotana białowłosa
-Ależ oczywiście- dodała z szatańskim uśmiechem blondynka
-To nie prawda ja go nie kocham!- wykrzykiwała ciągle Hinata
-Skoro tak mówisz.- powiedziały niezbyt przekonane przyjaciółki. Hinata odwróciła się i nagle zapytała
-A ty Ayu-chan, dlaczego nienawidzisz mężczyzn?!- zapytała ciemnowłosa Hyuga i jasnowłosa No Saboku.

No cóż a oto i kolejny rozdzialik ten chciałabym zadedykować najwierniejsej czytelniczce tego bloga dla Alice. Dzięki za wszystkie miłe komentarze. I z góry chciałam przeprosić wszystkich chłopców, którzy to czytają(o ile czytają). Długo mnie nie było co? Ale wróciłam i rozdziały powinny pojawiać się częściej, bo mój najstarszy brat wyjeżdża z dziewczyną! A drugi włóczy się z kumplami! I już niedługo zaczną mi się FERIE!!! Pozdrawiam i całuje,
  Amishia Blood!


31 grudnia 2012

Rozdział 8: Konoha-Gakure

Rozdział 8: Konha-Gakure.


Liście spadały z drzew, wiał wiatr. Cztery ciała leżały, dwa martwe, dwa nieprzytomne. Itachi Uchiha dokończył dzieła zabił i Orochimaru i jego sługusów. Stał pod drzewem i czekał, jego wzrok nie odrywał się od dwóch ciał leżących niedaleko. Jedno ciało to młoda kobieta, a drugie to młody mężczyzna. Po chwili te dwa ciała wstały, chwiejnie i niepewnie. Itachi podszedł do młodszego brata i zapytał
-Jak się czujesz, bracie?- tym razem nie powiedział "głupi młodszy bracie".
-Dobrze, co się stało?- zadał pytanie młodszy z braci Uchiha.
-Wygraliśmy, stary!!Pokonaliśmy Orochimaru!- powiedział wymachując ostrzem Hinaty, co doprowadziło do tego, że ciemnowłosa chciała zabić Suigetsu. Nagle usłyszeli głos
-Hinata-sama!!!- krzyczał jeden głos, Nejiego.
-Hinata-neechan!!!Gdzie jesteś?!- krzyczał drugi głos, Hanabi.
Hinata przestała bić Suigetsu i zerknęła za siebie. Zerknęła na Uchihów i zapytała
-Jeśli pójdziecie ze mną oczyszczę was z zarzutów... Proszę chodźcie! Pójdziecie?- jej głos był niemal błagalny. Sasuke zerknął na starszego barata, który kiwnął głową, Hebi także ruszyło.
-Jestem tutaj!! Nabi-chan!- po chwili z krzaków wyskoczyła siostra Hinaty, obie popłakały się na swój widok i rzuciły sobie na szyje. Neji spojrzał nieufnie na Itachiego i Hebi, ale pozwolił im iść do Konohy. Wcześniej zabrali ciało Orochimaru i Kabuto, aby nikt nigdy nie zwrócił im życia. Itachi i Sasuke dzięki chidori wysadzili kryjówkę Orochimaru. Teraz stali przed samą Hokage wioski, Tsunade.
-.... Więc mówisz mi, Hinato, że oni pomogli w zabiciu najbardziej ściganego przez prawo przestępcy?- zapytała złotooka Hokage.
-Nie, nie pomogli. Oni go zabili, ja i Sasuke byliśmy nie...dysponowani.- wymyśliała na poczekaniu dziewczyna przecież nie mogła powiedzieć, że byli nieprzytomni, a to nie było do końca kłamstwo.
-Dobrze więc. W ramach kary będziecie odbudowywać majątek Uchiha. Ty też Hinata, wystraszyłaś całą wioskę tym swoim zniknięciem! Wyjść!!!- ryknęła ostatnie słowo. Hinata omal nie wyskoczyła przez okno. Itachi szedł równo z bratem
-Ona mnie przeraża....- powiedział starszy do młodszego.
-To nie jestem sam.- dodał Sasuke równo z Suigetsu.
-Mam pytanie.... Czy wy jesteście facetami?!- wrzasnęła Karin.
-Heh.... Ja nie chce tego sprawdzać Karin-chan.- powiedziała Hinata śmiejąc się cicho. Hanabi pobiegła do domu ogłosić nowinę. Neji położył dłoń na ramieniu kuzynki
-Powodzenia Hinata-sama.- i oddalił się za młodszą dziewczyną.
Hinata zapytała Karin
-Karin-chan. Jeśli chcesz możesz u mnie trochę pomieszkać!... Sasuke jestem pewna, że Naruto was przyjmie chłopaki. Znając życie będzie w Ichiraku!Pamiętasz gdzie to jest. Papapa!- i dwie nastolatki odbiegły od chłopaków szybko, swoje kroki skierowały do majątku Hyuga. Sasuke szedł powoli do Ichiraku Ramen, za nim szedł Itachi i dwaj pozostali członkowie Hebi.
-To miejsce jest wolne, młotku?- zapytał Sasuke swojego starego przyjaciela z drużyny. Naruto odwrócił się  i odpowiedział
-Jasne, Sas... SASUKE!?!!TY DRANIU!!- zaczął się wydzierać Uzumaki. Po monologu Sasuke zapytał
-Świrnięta blondyna kazała nam odbudować majątek Uchiha. A że jest tam jeden dom w którym da się mieszkać potrzebujemy pomocy.- wyjaśnił Sasuke. Naruto westchnął i odpowiedział
-Jasne, że możecie u mnie pomieszkać. Hinata-san już mnie uprzedziła. Powiedziała, że powinienem ci pomóc nawet jeśli zraniłeś tak wiele osób.... Ale wiesz, draniu, nie każdy umie tak szybko wybaczać. No t chodźcie!.- zapłacił za ramen i zaczął się kierować w kierunku swojego domu. Itachi zamieszkał w domu, który jest "dobrze utrzymany". Po kilku dniach odpoczynku. Hinata, Karin i inne osoby przyszły pomóc w odbudowie majątku Uchiha. Tymi osobami były:
-drużyna Kakashiego
-drużyna Kurenai
-drużyna Asumy
-drużyna Guy'a
oraz Ayumi, Yurico i Temari. Uwinęli się dość szybko z remontem dziewięciu pierwszych domów. Zostało jeszcze trochę. Nastał wieczór Hinata i pozostałe dziewczyny poszły do domu Ino i zrobiły sobie małe przyjęcie. Ayumi i Yurico musiły iść do siebie do domu. Każda z dziewczyn miała na sobie piżame.
Ino zaczęła
-Dobra! Czas na prawdę.... Kto na kogo leci.- pisnęła radośnie Yamanaka. Hinata, Karin i Temari siedziały na dywanie obok łóżka Ino, natomiast gospodyni, Sakura i Tenten siedziały na łóżku.
-Ino to na pewno Sai przecież są razem!- powiedziała Temari
-Co!?! Od kiedy?!- zapytała Hyuga wściekle, że nic jej o tym nie wiadomo.
-Od trzech dni, dwóch godzin i trzydziestu-pięciu minut.- powiedziała słodko Ino. Temari i Ino wyszczerzyły się i powiedziały równo
-Tenten podoba się twój kuzyn Nacia!- wskazując oskarżycielsko palcami na Tenten, Hinata westchnęła i odpowiedziała
-Powiedzcie mi coś czego nie wiem....- jej głos był żądny informacji. Ino, Temari i Tenten powiedziały w tym samym czasie
-Dobra! Sakura leci naaaa..... Na Naruto Uzumakiego!- Hinata westchnęła i rzekła z rozszerzonymi oczami
-Dobra chciałam to mam. To takie.... słodkie!!- pisnęła radośnie ostatnie słowo
Sakura spłonęła rumieńcem i krzyknęła
-Nie, nie, nie! My jesteśmy tylko przyjaciółmi.- broniła się Haruno.
Karin powiedziała do różowowłosej dziewczyny
-Kwiatuszku, przyjaźń między chłopakiem i dziewczyną nie istnieje.- uśmiechała się przy tych słowach słodko. Hinata szturchnęła Karin w bok i powiedziała
-Więc posłuchaj własnych słów, bo ty i Suigetsu jesteście....- Hinata oberwała poduszką w głowę i tak zaczęła się wojna na poduchy.
-Dobra, prawie każda odpowiedziała na kogo leci poza..... Hinatką!- krzyknęła Sakura z Ino.
Hinata zarumieniła się lekko na policzkach
-J-ja.... nie wiem o czym mówicie.- i odwróciła szybko głowę w drugą stronę.
-Oj! Hinata a ty to nie spałaś z Sasuke!I...- zaczęła mówić czerwonwłosa, Hinata rzuciła poduszką w Karin.
Ino i Sakura otworzyły szeroko usta, Temari się śmiała jak opętana, a Tenten
-No to się nieźle zabawiłaś, Hina-chan.- zaśmiała się i oberwała poduszką i tak kolejna wojna na poduszki wybuchła. Po wojnie na poduchy każda poszła spać.
~~~~Dom Naruto
Sasuke musiał spać na kanapie, ale jakoś nie mógł spać jego myśli wciąż błądziły, myślał o Hinacie.
-Słodkich snów, Hinata.- i po tych cichych słowach zasnął. Było coś za czym tęsknił gdy byli w hoteliku to bliskość i ciepło Hinaty.


Rozdział 7: To co nas łączy i dzieli. Część 2


Rozdział 7: To co nas łączy i dzieli. Część 2.


Pokój przeszywał mrok i czerń. Hinata stała obok stołu z różnymi flakonikami i słoiczkami, obok niej stał Orochimaru, który zaczął 
-Jaki piękny dzień, prawda?- zapytał spokojnie z uśmiechem drwiny.
-Skończ grać, bo marny z ciebie aktor i mów czego ode mnie chcesz!- powiedziała z irytacją, wiedziała że z nim nie miałaby szans w walce musiała zważać na słowa bo każde wypowiedziane przez nią słowo może być jej ostatnim.
-Słyszałem o tobie i to wiele... słyszałem o twoim celu... Podobno chcesz zniszczyć każdego lykana to prawda?- zapytał dopiero teraz odwracając się do Hinaty.
-Masz przeterminowane informacje, psycholu. Nie pozwolę aby Sasuke żywił nienawiść do własnego brata za coś czego ten nie zrobił.... Wiem, że to ty nakłoniłeś Itachiego do tego co zrobił. Mam tylko jedno pytanie... Dlaczego zniszczyłeś mu życie? Po co?- powiedziała samą prawdę. Wężowaty dotknął jej policzka za co od razu oberwał w swój policzek z pięści. O dziwo nie odleciał na kilka metrów. Tylko się zaśmiał kpiąco
-Proste chce nowej powłoki. A Sasuke jest idealną. Żądny zemsty i zrobiłby wszystko aby tylko zabić własnego brata..... ty także nie jesteś święta zabijałaś bez mrugnięcia okiem, bez wahania. Kochałaś patrzeć jak te wilki konają u twoich stóp. Więc teraz ja zapytam dlaczego je zabijałaś?- teraz to on rozdawał karty jakby znał słaby punkt Hinaty.
-Oni zabili kogoś kogo kochałam. Nie chciałam żyć ze świadomością, że zabójcy Yokusaku żyją a on już nie.- odpowiedziała głos z każdym wypowiedzianym słowem łamał się jak gałązka pod butem. 
-Ooo! A wiesz, że mogę ci pomóc? Mogę naprawić błąd przeszłości.... jeśli pozwolisz mi na wzięcie tego czego chce. Ja zwrócę ci twojego ukochanego, a ty pozwolisz mi na odebranie ciała Sasuke. Więc jak będzie?- spojrzała na niego przez chwilę się wahała
"Układ z diabłem... Zawrzeć go czy nie....Ah!Decyzje, decyzje."- myślała spadkobierczyni, podjęła decyzję, spojrzała na Orochimaru wyzywająco i odpowiedziała
-Będę mieć Yoku, a ty Sasuke?....- urwała na moment widząc jego uśmiech i skinienie głowy -Nie, nie ma umowy. Yokusaku jest.... przeszłością. Stracił życie, każdy kiedyś musi umrzeć. A Sasuke? Nie pozwolę abyś w nim "mieszkał". Yokusaku był kimś kogo kochałam, ale gdybym miała wybierać między życiem Sasuke, a Yokusaku. Wybrałabym Sasuke. Poza tym Yoku-kun nigdy by mi nie wybaczył gdybym pozwoliła ci na spełnienie twoich planów. A czy teraz mogę iść?- słowa wychodziły gładko z gardła, ale oczy biegały po pomieszczeniu byleby tylko uniknąć wzroku wężowatego. Orochimaru wykonał kilka skomplikowanych pieczęci i Hyuga straciła przytomność. Kiwnął głową i z cienia wyszedł czarnooki młody mężczyzna wziął nieprzytomną dziewczynę na jedno ramię i zniknął.
-Głupia dziewucha.- syknął Orochimaru i wrócił do badań.
~~~~Jakiś czas później, kryjówka Orochimaru
Sasuke siedział na łóżku i rozmyślał, Hinaty nie było już dwie godziny. Po chwili do pomieszczenia wbiegła zdyszana Karin, przy wejściu krzyknęła
-Orochimaru chce cię widzieć, Sasuke!- złapała oddech i dodała -To ważne masz wziąć broń i zwoje. Szybko!- poganiała chłopaka, który właśnie ubierał koszulkę. Karin wyszła z pomieszczenia razem z młodym Uchihą który w końcu skończył się ubierać i przygotowywać broń.
~~~~Głębie Lasu, jaskinia
Po jakimś czasie Hinata otwierała zmęczone oczy, siedziała oparta plecami pod drzewem związana liną.
"Świetnie, brakuje tylko deszczu!"- pomyślała. Uniosła głowę i zobaczyła jego nachylał się delikatnie i ściągał knebel z ust w pierwszej chwili pomyślała że to Sasuke, ale długość włosów się nie zgadzała on miał dłuższe.
Usłyszała jego głos
-Więc znasz prawdę co?- kiwnęła głową potakująco doskonale wiedziała kim jest ta osoba i o czym mówił, dodał po chwili -Orochimaru chce abym cię zabił.... ale nie zrobię tego.- przeciął kunaiem krępujące ją więzy i powiedział
-Uciekaj.... do wioski do rodziny i przyjaciół. Nie waż się iść do Orochimaru.- jego głos był przepełniony smutkiem i jednocześnie zimnem.
-Nie mam zamiaru wiać. Psychol zapłaci mi za to co zrobił.- wstała, ale po chwili znów zemdlała. Mangekyo Sharingan błysnęło na moment w oczach Itachiego i mężczyzna zniknął. Hinata leżała na trawie starając się wybudzić z złych wspomnień.
~~~~Polana nieopodal kryjówki Orochimaru.
Sasuke miał zemstę w zasięgu ręki, Itachi pojawił się na drugiej stronie polany. Wiatr wiał delikatnie, to wiatr zmian. Coś zaraz się wydarzy, krew i walka są nieuniknione. Rozpoczęli, bez słów tylko język ostrzy miecza i pozostałych broni.
 Orochimaru przyglądał się walce dwóch Uchihów
-Wszystko idzie zgodnie z planem... Hyugi już nie ma. A gdy któryś z nich padnie martwy ja przejmę ciało tego zmęczonego po walce...... Gdzie reszta Hebi?- to pytanie porwał wiatr. W tym czasie Karin i Suigetsu szukali Hinaty, a Juugo miał obronić Sasuke przed Orochimaru, gdyby coś poszło nie tak z planem, który ułożyli z Hinatą za plecami Sasuke.
Sasuke poszedł na ryby. Karin zaczęła
-.....Nie Hina-chan... to niemożliwe.- powiedziała patrząc na Hinatę.
-A jednak. Słyszałam o tym od duchów.- odpowiedziała Hinata.
-O czym wy gadacie!?!- zażądał odpowiedzi Suigetsu
-Hinata uważa, że Orochimaru chce przejąć ciało Sasuke.- wyjaśniła Karin a po chwili dodała -Co może być prawdą. Musimy mu pomóc.- każdy skinął głową. Juugo podszedł bliżej ogniska.
-Jaki jest plan?- zapytał patrząc na Hinatę.
-Prosty w teorii.... Z praktyką troszkę gorzej. Dobrze zróbmy tak: Juugo-san ty jako najsilniejszy z nas będziesz bronić Sasuke przed Orochimaru po walce z Itachim....- zaczęła mówić ale przerwali jej białowłosy i czerwonowłosa
-Zaraz jakiej walce?!- zapytał Suigetsu z Karin.
-Duchy mi wszystko opowiedziały.... Dały dwie możliwości jedną gdy powstrzymamy Orchimaru lub drugą w której nie damy rady. Nie muszę wam mówić, że ta druga to ta w której giniemy, a pierwsza w której żyjemy i jesteśmy szczęśliwi... Duchy uprzedziły mnie, że zostanę pojmana przez Itachiego. Gad będzie kazał mu mnie zabić albo zginę albo nie to jego wybór. Karin i Suigetsu wy będziecie mnie szukać, gdybyście znaleźli mnie martwą idźcie pomóc Juugo, a gdyby nie macie mnie obudzić bym mogła zabrać Sasuke do jego rodziców. To właśnie oni mi o tym opowiedzieli... Więc musimy liczyć na to, że Itachi będzie taki dobry i mnie nie zabije. W przypadku mojej śmierci Suigetsu będziesz używał moich ostrzy przeciw gadowi. Jeśli przeżyje masz mi je oddać.- powiedziała Hyuga, podała Suigetsu swoją ukochaną broń, którą przemieniała w zwykłe kunaie różniące się tylko tym, że są srebrne.
Karin znalazła Hinatę i od razu ocuciła, więc Suigetsu nie mógł nacieszyć się bronią granatowowłosej dziewczyny. Ruszyli na polane. Karin i Suigetsu stali obok Juugo Hinata powiedziała do Suigetsu
-Trzymaj Karin, mocno.- i pojawiła się przed Sasuke, dwa ostrza zatrzymały się po obu stronach szyi dziewczyny. Hinata wykonała kilka pieczęci i pocałowała Sasuke w usta. Ciała młodych ludzi upadły na trochę zakrwawioną trawę. Orochimaru chciał wykorzystać to na swoja korzyść, ale Hebi i starszy brat Sasuke zaczęli z nim walczyć. Hinata odsunęła się od Sasuke i powiedziała
-Chodź za mną.- jej głos był pełen ciepła i spokoju. Uchiha poszedł za dziewczyną, ale odwrócił się na moment i zobaczył scenę walki Hebi wraz z Itachim chronili jego ciało i ciało Hinaty przed Orochimaru. Hinata westchnęła i szepnęła
-Później ci wyjaśnię, chodź!- i zaczęła iść, młody Uchiha ruszył za nią. Stali teraz obok wodospadu i pięknego jeziorka. Po drugiej stronie jeziora stali rodzice Sasuke. Młody chłopak podążył za Hinatą, która szła w kierunku matki czarnowłosego. Duch matki Sasuke przywitał się z uśmiechem
-Witaj, Hinatko i.... Sasu-chan!- "sasu-chan" to było przezwisko jakie nadała mu matka w czasie dzieciństwa, Mikoto usiadła w powietrzu. Obok Mikoto stał Fugaku, duch ojca Sasuke i Itachiego.
-Ma-mama?T-tata? Ale jak...?Skąd wy....?- pytał urywanie Uchiha
-Później wyjaśnię, Sasuke. Obiecuje, ale proszę wysłuchaj ich!- szepnęła Hyuga i oddaliła się do tafli jeziorka.
-To prawda, synu. Musisz wiedzieć, że Itachi nas zabił, ale Orochimaru go zmusił. Powiedział nam o tym wcześniej zanim nas zabił.... Orochimaru powiedział, że zniszczy całą wioskę w tym nasz klan jeśli Itachi nie wybije naszego klanu... Dzięki tamtej młodej damie możemy rozmawiać, ale nie na długo...- mówił Fugaku Uchiha, ojciec Sasuke i Itachiego.
-... Sasu-chan. Będziemy żyć nadal w twoim sercu, ale nie jeśli będzie w nim nienawiść do brata. Przebacz mu i odbudujcie nasz klan....... ale wcześniej...... Zabijcie tego gada, który skłócił moich dwóch kochanych synów!!!!!- Mikoto Uchiha, matka Sasuke i Itachiego krzyknęła na całe płuca, wiedziała, że nikt prócz duchów i umarłych jej nie usłyszy. Sasuke przytulił ojca i matkę. Hinata odchrząknęła i powiedziała
-Nie chce wam psuć spotkania rodzinnego.... ale ten psychol zaraz zabije Hebi i Itachiego. Więc rusz się Uchiha, alb pozostaniesz tym duchem już na zawsze!!!!- Sasuke kiwnął głową, Hinata już skoczyła na drugi brzeg jeziora.
-Jest taka urocza! Sasuke ożeń się z nią- powiedziała matka do syna.
-Synu chce ci powiedzieć coś zanim pójdziesz....- Fugaku zbliżył się do syna tak aby Mikoto nie usłyszała i powiedział -.... powodzenia z tą dziewczyną. Przy niej wężowaty to mały problem.- Sasuke powstrzymał się od śmiechu i skoczył do tupiącej nogą z irytacją dziewczyny na drugim brzegu. Dało się słyszeć jeszcze głos Mikoto
-Byliby takim słodkim małżeństwem a ich dzieci byłyby.....- głos matki Sasuke zaczął się oddalać.


Zaskoczyłam was co, ptysie?
Zwykle to jeden krótki rozdział a tu bach!
Może was zaskoczę, ale dziś wstawię jeszcze jeden rozdział! ;*
Pozdrawiam Amishia Blood!