28 stycznia 2013

Rozdział10: Powód Ayumi i jak wybaczyć?


Rozdział 10:  Powód Ayumi i jak wybaczyć?

Słońce powoli zachodziło. Trzy piękne kobiety siedziały w barze i przysłuchiwały się opowieści jednej z nich
Trwała noc, wracałam z misji. Stał przed główną bramą wioski. On widziałam go, znałam go, kochałam go. Najgorsze było to, że on nie wiedział o moim istnieniu.
-Dokąd się wybierasz, Itachi-kun?- spytałam podchodząc na tyle blisko by mógł zobaczyć moją twarz, ale na tyle daleko aby nienaruszyć przestrzeni osobistej. 
Spojrzenie sharingan skrzyżowało się z moim. Zadrżałam nie tyle z zimna co ze strachu. Miałam ochotę wziąć nogi za pas i uciec jak najdalej. Czemu tego nie zrobiłam?
-Odchodzę z wioski, Ayumi-chan.- to mi wystarczyło, spojrzałam w góre, widziałam  jak całe ANBU zbliża się w naszym kierunku. Poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek.
-Dlaczego to zrobiłeś?- zapytałam gdy byliśmy już na polanie daleko poza wioską. 
-Bo tak chciałem. Poza tym nie patrzeliby kto idzie, zabiliby cię.- odpowiedział obojętnie.
-To byłabym martwa! Co cię obchodzę?!- krzyknęłam a łzy spływały mi po policzkach. Itachi zbliżył się niebezpiecznie blisko.
-Nawet tak nie mów, Ayu-chan. Obchodzisz mnie i to bardzo. Jedynie tobie mogę ufać... Mam prośbe.- urwał, spojrzałam na niego z wyczekująco -... przez pewien czas nie będzie mnie w wiosce, proszę... zaopiekuj się moim braciszkiem.- bez słów zgodziłam się. Odprowadził mnie do wioski i zniknął. A ja nocami płakałam. Dlaczego? Pytałam samą siebie. Dlaczego płaczę za kimś kogo ledwo znam?...
Po wysłuchaniu tego Ayumi zawołała kelnera
-Trzy sake poproszę!!- krzyknęła radośnie. Dwie niepełnoletnie nastolatki zaczęły protestować, ale Torico powiedziała
-Ej, co wam szkodzi!? Żyje się za krótko aby stać w miejscu!- zawołała radośnie ludzie w knajpie przytaknęli białowłosej "Tak jest!" lub "Dobrze mówi!". Chcąc nie chcąc napiły się po jednym kieliszku, po kieliszku był jeszcze jeden i jeszcze jeden. Wyszły z baru Hinata powoli szła podpierając się o ścianę, blondynka obok niej opierała się o nią, a białowłosa szła śpiewając jakąś piosenkę. Tańczyła na gankach mieszkań obok których przechodziły. Była bardzo pijana.
Hinata westchnęła i zobaczyła kogoś równie pijanego co jej przyjaciółka o białych włosach, był to Itachi Uchiha. Hinata podparła Temari o ścianę jakiegoś domu i podbiegła do niego
-Itachi, Ayumi zgubiła klucze do swojego domu, a tata zabronił mi sprowadzać pijanych ludzi do domu. I czy Ayumi mogłaby u ciebie spędzić noc? Aż wytrzeźwieje?Błagam!- powiedziała głośniej Hyuga. Itachi spojrzał na nią nieprzytomnym wzrokiem, a później trochę wyżej nad nią, skierował wzrok na ganek, a konkretnie na osobę tańczącą na ganku. Pokiwał głową potakująco i podszedł do młodej Torico. Złapał ją w pasie i zarzucił sobie na barki, i poszedł do domu. Hinata pomogła Temari wstać i razem poszły do domu Hyugi
-Plan się udał?- zapytała No Saboku na wpółprzytomnie. Hyuga pokiwała głową przytakująco.
Gdy były w barze, Ayumi już trochę podpita poszła do łazienki. W tym czasie Hinata zagadała do Temari
-Słuchaj, Tem. Trzeba ich pogodzić.- powiedziała Hyuga z chytrym uśmiechem.
-Hina-chan? Co kombinujesz?Mam zacząć się bać?- pytała ze śmiechem Temari, 
-Ooooo powinnaś się bać.... plan jest taki, gdy wyjdziemy pójdziemy do majątku Uchiha i...- zaczęła Hyuga, ale przerwała jej Temari.
-Chyba nie chcesz znów się przespać z Sasuke?- zapytała.
-Pogięło cię?!-krzyknęła Hyuga wstając tak szybko, że krzesło na którym siedziała upadło na podłogę. Temari zaśmiała się i powiedziała
-Wyluzuj, Hina-chan. No mów ten plan, którego mam się bać.- mówi z uśmiechem Temari.
Rankiem Hiashi wszedł do kuchni i zauważył tam śpiącą na podłodze No Saboku i jego córkę, której nogi były na oparci krzesła, a plecy na siedzeniu.
-HINATA!!- wrzasnął wściekle ojciec młodej dziewczyny na co ona próbując się pobrucić na drugi bok spada z krzesła na przyjaciółkę.
-Hinata, leżysz na mnie.- mruknęła No Saboku sennie.
-Przywyknij do tego, do dziesiątej mam zamiar nie wstawać.- odparła Hyuga również sennie.
-Doprawdy? Obydwie wstawać, bo wam nogi powyrywam!Do pokoju!NATYCHMIAST!- Hiashi wrzasnął do córki i jej przyjaciółki. Obydwie wstały i pobiegły do pokoju Hinaty krzycząc przeprosiny.
Hiashi westchnął ciężko i zaczął sobie robić herbatę.
U Uchihów.
Itachi i Ayumi spali w jednym łóżku. Sasuke zapukał do drzwi pokoju brata i wszedł
-Hej, Itachi masz może moją koszu...- zamilkł widząc starszego brata przytulającego białowłosą dziewczynę. Zaśmiał się cicho i wyszedł, ale drzwi za nim wydały trochę głośniejszy trzask i Ayumi się obudziła. Rozejrzała się po pomieszczeniu i wrzasnęła na widok twarzy Itachi'ego. Wyskoczyła z łóżka jak oparzona, spojrzała na siebie była naga. Itachi przetarł oczy dłonią i spojrzał na Ayumi
-Co się stało?- zapytał patrząc na nią zaskoczony.
-"Co się stało?"!- powtórzyła po nim, wymachując rękami w złości -To ja się pytam co się stało! Nic nie pamiętam... a ty mnie wykorzystałeś!Jak mogłeś mi to zrobić?!- krzyczała płacząc.
-Słuchaj, nie zrobiłbym nic wbrew twojej woli. Nie żałuje tego co się stało, bo cię kocham. Ale nigdy nie zrobiłbym ci czegoś takiego. Oboje byliśmy pijani... każdemu może się zdarzyć.- mówił spokojnie, wstał i skierował się do szafy po przeciwległym kącie pokoju.
-Pijani ludzie pokazują swoje prawdziwe emocje.- wyszeptał starszy z braci Uchiha pojawiając się za Torico. Pokiwała głową potakująco i szepnęła
-Więc to prawda, wmawiałam sobie, że cię nie kocham... a prawda jest taka, że kocham cię...- uśmiechnęła się na zakończenie zdania, odwróciła do Itachi'ego i złożyła na jego ustach pocałunek, młody mężczyzna nie protestował tylko poddał się pocałunkowi. Gdy się od siebie odsunęli Torico zaczęła szukać swoich ubrań, a Itachi poszedł przygotować śniadanie.
"Ciekawe co na to powie Hinata, gdy opowiem jej o tym co się stało?"- pomyślała Ayumi ubierając się.



Dawno nie było notki, co? Te zakończenie wymyśliła moja kuzynka. Sama też prowadzi blog o sailor moon, więc jeśli się na niego natknęliście to uprzedzam, że autorką jest ona nie ja.
Pozdrawiam, Amishia Blood.
A to adres tego bloga:
http://amishiablood-sailorsenshi-i-shitennou.blogspot.com/

19 stycznia 2013

Rozdział9: Pocałunek i Złość

Rozdział9: Pocałunek i Złość


Rozdział 9: Pocałunek.
   Czerń i mrok tańczyły w pomieszczeniu przy szeptach upadłych dusz. Upadłe Duchy byli to ludzie, którzy pozostawali na tym świecie jako bezcielesne zjawy, mogły wpływać na życie żywych, ale tylko poprzez przedmioty. Krzyk przerażenia małej dziewczynki dobiegł uszu Sasuke, który obudził się od razu wyciągając kunai z pod poduszki, rozejrzał się i nic, tylko wyłączony telewizor, stolik na którym były puste i brudne opakowania po ramen. 
"Cholera Naruto. Naucz się sprzątać!"- pomyślał czarnooki Uchiha i znów zasnął. Conajmniej trzy razy budził się przez krzyk dziewczynki lub szepty albo chichoty. 
  Nowy dzień rozkwitał nad Konohą, słońce przebijało się prez puchowe białe chmurki. Dwaj bracia Uchiha właśnie trenowali, gdy ktoś przyszedł, była to śliczna białooka dziewczyna
-Hej Itachi-senpai... czy mogłabym porwać twojego brata na chwilkę?- zapytała z uśmiechem Hinata
-Jasne, bierz go na ile chcesz. Zwrotów nie przyjmujemy po godzinie od czasu nabycia.- odpowiedział ze śmiechem starszy z braci Uchiha. Sasuke przewrócił oczami, Hinata podeszła do młodszego Uchihy, chwyciła jego dłoń i poszła w kierunku jeziorka. 
Usiedli przed taflą jeziora na miękkiej i świeżo-zielonej trawie, jezioro było otaczane przez skały, mimo to słońce docierało do jeziora.
-P-pewnie chcesz wiedzieć dlaczego chce z tobą porozmawiać.- "Cholera z jąkaniem!"-pomyślała podczas mówienia Hyuga.
-Nie wcale mnie to nie interesuje.- odpowiedział z sarkazmem młody Uchiha. Hinata odwróciła głowę w kierunku jeziorka i zaczęła 
-Chodzi o to.... że.... przed tym jak zabrałam cię do twoich rodziców.... by umożliwić ci widzenie duchów....musiałam... cię... po..poc.. pocało...- jąkała się i rumieniła coraz bardziej granatowowłosa, a czarnooki zdawał się z tego czerpać radość.
-POCAŁOWAĆ?- podpowiedział z uśmiechem diabła Sasuke. Ten uśmiech miał coś w sobie, zapewne gdyby zobaczyła go każda inna dziewczyna lub dawna Hinata zemdlałaby, ale ta Hinata nie była jak każda inna i już na pewno nie była starą sobą. Jedyne co zrobiła to spłonęła rumieńcem i odwróciła się do czarnowłosego plecami.
-Tak! I... i... i musisz wiedzieć, że... (przełyka ślinę)... że ten pocałunek nic nie znaczy!- niemal krzyknęła ostatnie zdanie Hyuga. 
Uchiha znów się uśmiechnął diabelsko i nagle powiedział
-A ten Yokusaku....- na imie swojego byłego Hyuga odwróciła się gwałtownie, Sasuke kontynuował -... czy on wspominał, że słyszał głosy?-
-Głosy? Hhnmmmnnmm.....- zastanowiła się przykładając palec do brody i odpowiedziała -Nie, nigdy nie słyszał żadnych głosów... zauważyłabym to w jego zachowaniu. Co dokładnie słyszałeś?Może ci się to przyśniło?- pytała Hyuga jakby przekonywała samą siebie.
-Na pewno? Jesteś absolutnie pewna, że twój chłoptaś niczego takiego nie doświadczył?Nigdy?- zadawał po kolei pytania młody Uchiha. 
"Coś jest nie tak , ale co!?!"- pomyślał zdenerwowany młody Uchiha, Hinata zabrała głos, który ociekał nienawiścią i złością
-Uchiha! Kiedy mówię, że nigdy nie słyszał nic to tak jest a teraz wybacz!- i odeszła równie wściekła. Sasuke patrzył za nią zdezorientowany nie rozumiejąc co tak rozzłościło Hinatę.
-Nienawidzi, gdy ktoś wspomina o Yokusaku.- nadeszła odpowiedź z ust białowłosej młodej kobiety. 
-A ty to...?- niedokończył czarnowłosy
-Jestem Ayumi, przyjaciółka i służąca lady Hinaty. Znam ją już dziesięć lat, wiem co kiedy czuje, a teraz jest wściekła. Daj jej czas na ochłonięcie.- przedstawiła się białowłosa kobieta. 
-Uchiha Sasuke. Nie wiem kim jestem dla Hinaty.- po słowach Uchihy nastąpiło niezręczne milczenie, które przerwała Ayumi
-Jeśli chcesz mogę ci trochę opowiedzieć o Hinacie.- jej słowa zaskoczyły młodego Uchihę, ale nie zabrały mu zdrowego rozsądku.
-Nie, dzięki. Wolałbym sam ją trochę poznać, poza tym... jestem pewien, że hime byłaby wściekła gdybyś o niej opowiadała jakiemuś chłopakowi.- odpowiedział spokojnie młody Uchiha. Oczy białowłosej rozszerzyły się 
-Tak, m-masz racje. Powiedz mi proszę dlaczego mówisz o niej hime?- zapytała Ayumi zmieniając temat.
-Bo jak dla mnie ona jest księżniczką.- gdy te słowa padły z ust młodego mężczyzny, odszedł. Ayumi zamrugała wielokrotnie i skierowała się do majątku Hyuga, gdzie mieszkała po śmierci ojca. Szła zamyślona nie zauważyła nawet wysokiego, czarnookiego mężczyzny stojącego przed nią. Włosy miał dość długie związane czerwoną tasiemką. Był ubrany na czarno, więc różnili się jak dzień i noc. 
-Przepraszam, Itachi-sama.- szepnęła sztywno dziewczyna.
-Dlaczego tak oficjalnie Ayumi-chan? Co się z tobą dzieje?Dlaczego taka jesteś?- pytał starszy brat chłopaka z którym przed chwilą rozmawiała.
-Jestem taka, bo jestem sobą. I zostaw mnie w spokoju, draniu.- po tych chłodnie wypowiedzianych słowach odeszła, Itachi stał zamrożony, jakby czas przestał płynąć do przodu. W umyśle słyszał jej zimny ton głosu, a słowo "drań" odbijało się echem w zakamarkach jego umysłu.  Po chwili obok niego pojawił się Jiraiya i razem poszli do Ichiraku Ramen. 
~~~Kilka minut później w jakimś barze...
Hinata siedziała z Temari i żywo rozmawiały, głównie o tym jacy są mężczyźni.
-Mężczyźni to chamy!!!- krzyknęła Hyuga na całe gardło, zwracając na siebie uwagę całej ludności w barze.
-I lenie!!- dołączyła się No Saboku z uśmiechem.
-I dranie!!- dobiegł ich kolejny głos należący do Ayumi. Białowłosa usiadła obok dwóch rozdrażnionych dziewcząt.
-Dobra czemu nienawidzisz facetów Tema?- zadała pytanie Torico.
-Bo traktują nas jakbyśmy... jakbyśmy nic nie umiały i gdy w czymś ich pokonujemy wściekają się i... obrażają.- odpowiedziała blondynka z szerokim uśmiechem.
-I potrafią doprowadzić nas do szału samym odezwaniem się i... i... i jest zimny nie ma emocji! I!- mówiła młoda spadkobierczyni wymyślając ciekawsze epitety na temat jakiegoś chłopaka. Ayumi i Temari zachichotały.
-I jest wstrętnym facetem?- podpowiedziała No Saboku
-Tak!- krzyknęła Hyuga w złości.
-I potrafi cię doprowadzić do białej gorączki?- dodała Torico
-Tak!- powiedziała "gotując się" bardziej Hyuga.
-Ah! I na pewno jest okrutnym egoistą?- zapytała Temari szczerząc się.
-Tak!- krzyknęła Hinata kiwając potakująco głową.
-I kochasz go za to?- zapytała Torico i No Saboku razem.
-TAK!!- wrzasnęła Hyuga na pełny głos, ale powtórzyła sobie w głowie pytanie przyjaciółek -To znaczy nie!Nie!- poprawiała się szybko Hinata.
-Jasne!- powiedziała rozchichotana białowłosa
-Ależ oczywiście- dodała z szatańskim uśmiechem blondynka
-To nie prawda ja go nie kocham!- wykrzykiwała ciągle Hinata
-Skoro tak mówisz.- powiedziały niezbyt przekonane przyjaciółki. Hinata odwróciła się i nagle zapytała
-A ty Ayu-chan, dlaczego nienawidzisz mężczyzn?!- zapytała ciemnowłosa Hyuga i jasnowłosa No Saboku.

No cóż a oto i kolejny rozdzialik ten chciałabym zadedykować najwierniejsej czytelniczce tego bloga dla Alice. Dzięki za wszystkie miłe komentarze. I z góry chciałam przeprosić wszystkich chłopców, którzy to czytają(o ile czytają). Długo mnie nie było co? Ale wróciłam i rozdziały powinny pojawiać się częściej, bo mój najstarszy brat wyjeżdża z dziewczyną! A drugi włóczy się z kumplami! I już niedługo zaczną mi się FERIE!!! Pozdrawiam i całuje,
  Amishia Blood!


31 grudnia 2012

Rozdział 8: Konoha-Gakure

Rozdział 8: Konha-Gakure.


Liście spadały z drzew, wiał wiatr. Cztery ciała leżały, dwa martwe, dwa nieprzytomne. Itachi Uchiha dokończył dzieła zabił i Orochimaru i jego sługusów. Stał pod drzewem i czekał, jego wzrok nie odrywał się od dwóch ciał leżących niedaleko. Jedno ciało to młoda kobieta, a drugie to młody mężczyzna. Po chwili te dwa ciała wstały, chwiejnie i niepewnie. Itachi podszedł do młodszego brata i zapytał
-Jak się czujesz, bracie?- tym razem nie powiedział "głupi młodszy bracie".
-Dobrze, co się stało?- zadał pytanie młodszy z braci Uchiha.
-Wygraliśmy, stary!!Pokonaliśmy Orochimaru!- powiedział wymachując ostrzem Hinaty, co doprowadziło do tego, że ciemnowłosa chciała zabić Suigetsu. Nagle usłyszeli głos
-Hinata-sama!!!- krzyczał jeden głos, Nejiego.
-Hinata-neechan!!!Gdzie jesteś?!- krzyczał drugi głos, Hanabi.
Hinata przestała bić Suigetsu i zerknęła za siebie. Zerknęła na Uchihów i zapytała
-Jeśli pójdziecie ze mną oczyszczę was z zarzutów... Proszę chodźcie! Pójdziecie?- jej głos był niemal błagalny. Sasuke zerknął na starszego barata, który kiwnął głową, Hebi także ruszyło.
-Jestem tutaj!! Nabi-chan!- po chwili z krzaków wyskoczyła siostra Hinaty, obie popłakały się na swój widok i rzuciły sobie na szyje. Neji spojrzał nieufnie na Itachiego i Hebi, ale pozwolił im iść do Konohy. Wcześniej zabrali ciało Orochimaru i Kabuto, aby nikt nigdy nie zwrócił im życia. Itachi i Sasuke dzięki chidori wysadzili kryjówkę Orochimaru. Teraz stali przed samą Hokage wioski, Tsunade.
-.... Więc mówisz mi, Hinato, że oni pomogli w zabiciu najbardziej ściganego przez prawo przestępcy?- zapytała złotooka Hokage.
-Nie, nie pomogli. Oni go zabili, ja i Sasuke byliśmy nie...dysponowani.- wymyśliała na poczekaniu dziewczyna przecież nie mogła powiedzieć, że byli nieprzytomni, a to nie było do końca kłamstwo.
-Dobrze więc. W ramach kary będziecie odbudowywać majątek Uchiha. Ty też Hinata, wystraszyłaś całą wioskę tym swoim zniknięciem! Wyjść!!!- ryknęła ostatnie słowo. Hinata omal nie wyskoczyła przez okno. Itachi szedł równo z bratem
-Ona mnie przeraża....- powiedział starszy do młodszego.
-To nie jestem sam.- dodał Sasuke równo z Suigetsu.
-Mam pytanie.... Czy wy jesteście facetami?!- wrzasnęła Karin.
-Heh.... Ja nie chce tego sprawdzać Karin-chan.- powiedziała Hinata śmiejąc się cicho. Hanabi pobiegła do domu ogłosić nowinę. Neji położył dłoń na ramieniu kuzynki
-Powodzenia Hinata-sama.- i oddalił się za młodszą dziewczyną.
Hinata zapytała Karin
-Karin-chan. Jeśli chcesz możesz u mnie trochę pomieszkać!... Sasuke jestem pewna, że Naruto was przyjmie chłopaki. Znając życie będzie w Ichiraku!Pamiętasz gdzie to jest. Papapa!- i dwie nastolatki odbiegły od chłopaków szybko, swoje kroki skierowały do majątku Hyuga. Sasuke szedł powoli do Ichiraku Ramen, za nim szedł Itachi i dwaj pozostali członkowie Hebi.
-To miejsce jest wolne, młotku?- zapytał Sasuke swojego starego przyjaciela z drużyny. Naruto odwrócił się  i odpowiedział
-Jasne, Sas... SASUKE!?!!TY DRANIU!!- zaczął się wydzierać Uzumaki. Po monologu Sasuke zapytał
-Świrnięta blondyna kazała nam odbudować majątek Uchiha. A że jest tam jeden dom w którym da się mieszkać potrzebujemy pomocy.- wyjaśnił Sasuke. Naruto westchnął i odpowiedział
-Jasne, że możecie u mnie pomieszkać. Hinata-san już mnie uprzedziła. Powiedziała, że powinienem ci pomóc nawet jeśli zraniłeś tak wiele osób.... Ale wiesz, draniu, nie każdy umie tak szybko wybaczać. No t chodźcie!.- zapłacił za ramen i zaczął się kierować w kierunku swojego domu. Itachi zamieszkał w domu, który jest "dobrze utrzymany". Po kilku dniach odpoczynku. Hinata, Karin i inne osoby przyszły pomóc w odbudowie majątku Uchiha. Tymi osobami były:
-drużyna Kakashiego
-drużyna Kurenai
-drużyna Asumy
-drużyna Guy'a
oraz Ayumi, Yurico i Temari. Uwinęli się dość szybko z remontem dziewięciu pierwszych domów. Zostało jeszcze trochę. Nastał wieczór Hinata i pozostałe dziewczyny poszły do domu Ino i zrobiły sobie małe przyjęcie. Ayumi i Yurico musiły iść do siebie do domu. Każda z dziewczyn miała na sobie piżame.
Ino zaczęła
-Dobra! Czas na prawdę.... Kto na kogo leci.- pisnęła radośnie Yamanaka. Hinata, Karin i Temari siedziały na dywanie obok łóżka Ino, natomiast gospodyni, Sakura i Tenten siedziały na łóżku.
-Ino to na pewno Sai przecież są razem!- powiedziała Temari
-Co!?! Od kiedy?!- zapytała Hyuga wściekle, że nic jej o tym nie wiadomo.
-Od trzech dni, dwóch godzin i trzydziestu-pięciu minut.- powiedziała słodko Ino. Temari i Ino wyszczerzyły się i powiedziały równo
-Tenten podoba się twój kuzyn Nacia!- wskazując oskarżycielsko palcami na Tenten, Hinata westchnęła i odpowiedziała
-Powiedzcie mi coś czego nie wiem....- jej głos był żądny informacji. Ino, Temari i Tenten powiedziały w tym samym czasie
-Dobra! Sakura leci naaaa..... Na Naruto Uzumakiego!- Hinata westchnęła i rzekła z rozszerzonymi oczami
-Dobra chciałam to mam. To takie.... słodkie!!- pisnęła radośnie ostatnie słowo
Sakura spłonęła rumieńcem i krzyknęła
-Nie, nie, nie! My jesteśmy tylko przyjaciółmi.- broniła się Haruno.
Karin powiedziała do różowowłosej dziewczyny
-Kwiatuszku, przyjaźń między chłopakiem i dziewczyną nie istnieje.- uśmiechała się przy tych słowach słodko. Hinata szturchnęła Karin w bok i powiedziała
-Więc posłuchaj własnych słów, bo ty i Suigetsu jesteście....- Hinata oberwała poduszką w głowę i tak zaczęła się wojna na poduchy.
-Dobra, prawie każda odpowiedziała na kogo leci poza..... Hinatką!- krzyknęła Sakura z Ino.
Hinata zarumieniła się lekko na policzkach
-J-ja.... nie wiem o czym mówicie.- i odwróciła szybko głowę w drugą stronę.
-Oj! Hinata a ty to nie spałaś z Sasuke!I...- zaczęła mówić czerwonwłosa, Hinata rzuciła poduszką w Karin.
Ino i Sakura otworzyły szeroko usta, Temari się śmiała jak opętana, a Tenten
-No to się nieźle zabawiłaś, Hina-chan.- zaśmiała się i oberwała poduszką i tak kolejna wojna na poduszki wybuchła. Po wojnie na poduchy każda poszła spać.
~~~~Dom Naruto
Sasuke musiał spać na kanapie, ale jakoś nie mógł spać jego myśli wciąż błądziły, myślał o Hinacie.
-Słodkich snów, Hinata.- i po tych cichych słowach zasnął. Było coś za czym tęsknił gdy byli w hoteliku to bliskość i ciepło Hinaty.


Rozdział 7: To co nas łączy i dzieli. Część 2


Rozdział 7: To co nas łączy i dzieli. Część 2.


Pokój przeszywał mrok i czerń. Hinata stała obok stołu z różnymi flakonikami i słoiczkami, obok niej stał Orochimaru, który zaczął 
-Jaki piękny dzień, prawda?- zapytał spokojnie z uśmiechem drwiny.
-Skończ grać, bo marny z ciebie aktor i mów czego ode mnie chcesz!- powiedziała z irytacją, wiedziała że z nim nie miałaby szans w walce musiała zważać na słowa bo każde wypowiedziane przez nią słowo może być jej ostatnim.
-Słyszałem o tobie i to wiele... słyszałem o twoim celu... Podobno chcesz zniszczyć każdego lykana to prawda?- zapytał dopiero teraz odwracając się do Hinaty.
-Masz przeterminowane informacje, psycholu. Nie pozwolę aby Sasuke żywił nienawiść do własnego brata za coś czego ten nie zrobił.... Wiem, że to ty nakłoniłeś Itachiego do tego co zrobił. Mam tylko jedno pytanie... Dlaczego zniszczyłeś mu życie? Po co?- powiedziała samą prawdę. Wężowaty dotknął jej policzka za co od razu oberwał w swój policzek z pięści. O dziwo nie odleciał na kilka metrów. Tylko się zaśmiał kpiąco
-Proste chce nowej powłoki. A Sasuke jest idealną. Żądny zemsty i zrobiłby wszystko aby tylko zabić własnego brata..... ty także nie jesteś święta zabijałaś bez mrugnięcia okiem, bez wahania. Kochałaś patrzeć jak te wilki konają u twoich stóp. Więc teraz ja zapytam dlaczego je zabijałaś?- teraz to on rozdawał karty jakby znał słaby punkt Hinaty.
-Oni zabili kogoś kogo kochałam. Nie chciałam żyć ze świadomością, że zabójcy Yokusaku żyją a on już nie.- odpowiedziała głos z każdym wypowiedzianym słowem łamał się jak gałązka pod butem. 
-Ooo! A wiesz, że mogę ci pomóc? Mogę naprawić błąd przeszłości.... jeśli pozwolisz mi na wzięcie tego czego chce. Ja zwrócę ci twojego ukochanego, a ty pozwolisz mi na odebranie ciała Sasuke. Więc jak będzie?- spojrzała na niego przez chwilę się wahała
"Układ z diabłem... Zawrzeć go czy nie....Ah!Decyzje, decyzje."- myślała spadkobierczyni, podjęła decyzję, spojrzała na Orochimaru wyzywająco i odpowiedziała
-Będę mieć Yoku, a ty Sasuke?....- urwała na moment widząc jego uśmiech i skinienie głowy -Nie, nie ma umowy. Yokusaku jest.... przeszłością. Stracił życie, każdy kiedyś musi umrzeć. A Sasuke? Nie pozwolę abyś w nim "mieszkał". Yokusaku był kimś kogo kochałam, ale gdybym miała wybierać między życiem Sasuke, a Yokusaku. Wybrałabym Sasuke. Poza tym Yoku-kun nigdy by mi nie wybaczył gdybym pozwoliła ci na spełnienie twoich planów. A czy teraz mogę iść?- słowa wychodziły gładko z gardła, ale oczy biegały po pomieszczeniu byleby tylko uniknąć wzroku wężowatego. Orochimaru wykonał kilka skomplikowanych pieczęci i Hyuga straciła przytomność. Kiwnął głową i z cienia wyszedł czarnooki młody mężczyzna wziął nieprzytomną dziewczynę na jedno ramię i zniknął.
-Głupia dziewucha.- syknął Orochimaru i wrócił do badań.
~~~~Jakiś czas później, kryjówka Orochimaru
Sasuke siedział na łóżku i rozmyślał, Hinaty nie było już dwie godziny. Po chwili do pomieszczenia wbiegła zdyszana Karin, przy wejściu krzyknęła
-Orochimaru chce cię widzieć, Sasuke!- złapała oddech i dodała -To ważne masz wziąć broń i zwoje. Szybko!- poganiała chłopaka, który właśnie ubierał koszulkę. Karin wyszła z pomieszczenia razem z młodym Uchihą który w końcu skończył się ubierać i przygotowywać broń.
~~~~Głębie Lasu, jaskinia
Po jakimś czasie Hinata otwierała zmęczone oczy, siedziała oparta plecami pod drzewem związana liną.
"Świetnie, brakuje tylko deszczu!"- pomyślała. Uniosła głowę i zobaczyła jego nachylał się delikatnie i ściągał knebel z ust w pierwszej chwili pomyślała że to Sasuke, ale długość włosów się nie zgadzała on miał dłuższe.
Usłyszała jego głos
-Więc znasz prawdę co?- kiwnęła głową potakująco doskonale wiedziała kim jest ta osoba i o czym mówił, dodał po chwili -Orochimaru chce abym cię zabił.... ale nie zrobię tego.- przeciął kunaiem krępujące ją więzy i powiedział
-Uciekaj.... do wioski do rodziny i przyjaciół. Nie waż się iść do Orochimaru.- jego głos był przepełniony smutkiem i jednocześnie zimnem.
-Nie mam zamiaru wiać. Psychol zapłaci mi za to co zrobił.- wstała, ale po chwili znów zemdlała. Mangekyo Sharingan błysnęło na moment w oczach Itachiego i mężczyzna zniknął. Hinata leżała na trawie starając się wybudzić z złych wspomnień.
~~~~Polana nieopodal kryjówki Orochimaru.
Sasuke miał zemstę w zasięgu ręki, Itachi pojawił się na drugiej stronie polany. Wiatr wiał delikatnie, to wiatr zmian. Coś zaraz się wydarzy, krew i walka są nieuniknione. Rozpoczęli, bez słów tylko język ostrzy miecza i pozostałych broni.
 Orochimaru przyglądał się walce dwóch Uchihów
-Wszystko idzie zgodnie z planem... Hyugi już nie ma. A gdy któryś z nich padnie martwy ja przejmę ciało tego zmęczonego po walce...... Gdzie reszta Hebi?- to pytanie porwał wiatr. W tym czasie Karin i Suigetsu szukali Hinaty, a Juugo miał obronić Sasuke przed Orochimaru, gdyby coś poszło nie tak z planem, który ułożyli z Hinatą za plecami Sasuke.
Sasuke poszedł na ryby. Karin zaczęła
-.....Nie Hina-chan... to niemożliwe.- powiedziała patrząc na Hinatę.
-A jednak. Słyszałam o tym od duchów.- odpowiedziała Hinata.
-O czym wy gadacie!?!- zażądał odpowiedzi Suigetsu
-Hinata uważa, że Orochimaru chce przejąć ciało Sasuke.- wyjaśniła Karin a po chwili dodała -Co może być prawdą. Musimy mu pomóc.- każdy skinął głową. Juugo podszedł bliżej ogniska.
-Jaki jest plan?- zapytał patrząc na Hinatę.
-Prosty w teorii.... Z praktyką troszkę gorzej. Dobrze zróbmy tak: Juugo-san ty jako najsilniejszy z nas będziesz bronić Sasuke przed Orochimaru po walce z Itachim....- zaczęła mówić ale przerwali jej białowłosy i czerwonowłosa
-Zaraz jakiej walce?!- zapytał Suigetsu z Karin.
-Duchy mi wszystko opowiedziały.... Dały dwie możliwości jedną gdy powstrzymamy Orchimaru lub drugą w której nie damy rady. Nie muszę wam mówić, że ta druga to ta w której giniemy, a pierwsza w której żyjemy i jesteśmy szczęśliwi... Duchy uprzedziły mnie, że zostanę pojmana przez Itachiego. Gad będzie kazał mu mnie zabić albo zginę albo nie to jego wybór. Karin i Suigetsu wy będziecie mnie szukać, gdybyście znaleźli mnie martwą idźcie pomóc Juugo, a gdyby nie macie mnie obudzić bym mogła zabrać Sasuke do jego rodziców. To właśnie oni mi o tym opowiedzieli... Więc musimy liczyć na to, że Itachi będzie taki dobry i mnie nie zabije. W przypadku mojej śmierci Suigetsu będziesz używał moich ostrzy przeciw gadowi. Jeśli przeżyje masz mi je oddać.- powiedziała Hyuga, podała Suigetsu swoją ukochaną broń, którą przemieniała w zwykłe kunaie różniące się tylko tym, że są srebrne.
Karin znalazła Hinatę i od razu ocuciła, więc Suigetsu nie mógł nacieszyć się bronią granatowowłosej dziewczyny. Ruszyli na polane. Karin i Suigetsu stali obok Juugo Hinata powiedziała do Suigetsu
-Trzymaj Karin, mocno.- i pojawiła się przed Sasuke, dwa ostrza zatrzymały się po obu stronach szyi dziewczyny. Hinata wykonała kilka pieczęci i pocałowała Sasuke w usta. Ciała młodych ludzi upadły na trochę zakrwawioną trawę. Orochimaru chciał wykorzystać to na swoja korzyść, ale Hebi i starszy brat Sasuke zaczęli z nim walczyć. Hinata odsunęła się od Sasuke i powiedziała
-Chodź za mną.- jej głos był pełen ciepła i spokoju. Uchiha poszedł za dziewczyną, ale odwrócił się na moment i zobaczył scenę walki Hebi wraz z Itachim chronili jego ciało i ciało Hinaty przed Orochimaru. Hinata westchnęła i szepnęła
-Później ci wyjaśnię, chodź!- i zaczęła iść, młody Uchiha ruszył za nią. Stali teraz obok wodospadu i pięknego jeziorka. Po drugiej stronie jeziora stali rodzice Sasuke. Młody chłopak podążył za Hinatą, która szła w kierunku matki czarnowłosego. Duch matki Sasuke przywitał się z uśmiechem
-Witaj, Hinatko i.... Sasu-chan!- "sasu-chan" to było przezwisko jakie nadała mu matka w czasie dzieciństwa, Mikoto usiadła w powietrzu. Obok Mikoto stał Fugaku, duch ojca Sasuke i Itachiego.
-Ma-mama?T-tata? Ale jak...?Skąd wy....?- pytał urywanie Uchiha
-Później wyjaśnię, Sasuke. Obiecuje, ale proszę wysłuchaj ich!- szepnęła Hyuga i oddaliła się do tafli jeziorka.
-To prawda, synu. Musisz wiedzieć, że Itachi nas zabił, ale Orochimaru go zmusił. Powiedział nam o tym wcześniej zanim nas zabił.... Orochimaru powiedział, że zniszczy całą wioskę w tym nasz klan jeśli Itachi nie wybije naszego klanu... Dzięki tamtej młodej damie możemy rozmawiać, ale nie na długo...- mówił Fugaku Uchiha, ojciec Sasuke i Itachiego.
-... Sasu-chan. Będziemy żyć nadal w twoim sercu, ale nie jeśli będzie w nim nienawiść do brata. Przebacz mu i odbudujcie nasz klan....... ale wcześniej...... Zabijcie tego gada, który skłócił moich dwóch kochanych synów!!!!!- Mikoto Uchiha, matka Sasuke i Itachiego krzyknęła na całe płuca, wiedziała, że nikt prócz duchów i umarłych jej nie usłyszy. Sasuke przytulił ojca i matkę. Hinata odchrząknęła i powiedziała
-Nie chce wam psuć spotkania rodzinnego.... ale ten psychol zaraz zabije Hebi i Itachiego. Więc rusz się Uchiha, alb pozostaniesz tym duchem już na zawsze!!!!- Sasuke kiwnął głową, Hinata już skoczyła na drugi brzeg jeziora.
-Jest taka urocza! Sasuke ożeń się z nią- powiedziała matka do syna.
-Synu chce ci powiedzieć coś zanim pójdziesz....- Fugaku zbliżył się do syna tak aby Mikoto nie usłyszała i powiedział -.... powodzenia z tą dziewczyną. Przy niej wężowaty to mały problem.- Sasuke powstrzymał się od śmiechu i skoczył do tupiącej nogą z irytacją dziewczyny na drugim brzegu. Dało się słyszeć jeszcze głos Mikoto
-Byliby takim słodkim małżeństwem a ich dzieci byłyby.....- głos matki Sasuke zaczął się oddalać.


Zaskoczyłam was co, ptysie?
Zwykle to jeden krótki rozdział a tu bach!
Może was zaskoczę, ale dziś wstawię jeszcze jeden rozdział! ;*
Pozdrawiam Amishia Blood!

Rozdział6: To co nas łączy i dzieli. Część 1

Rozdział6: To co nas łączy i dzieli. Część 1.


Nad hotelikiem panowała już jasność. Słaby powiew wiatru poganiał ludzi, słoneczny dzień, białe puchowe chmurki powoli płynęły po niebie, słońce świeciło przez korony liściastych drzew.
 Idący mrocznym lasem młodzi ludzie nie wiedzieli na co się narażają, bowiem ten las był nawiedzony przez lykanów. Lykanie to ludzie porośnięci sierścią wilka, zamiast paznokci mający szpony, a zęby były ostre i przypominały kły. Właśnie to granatowowłosa dziewczyna miała styczność z lykanami, ta dziewczyna której nadgarstki były związane linką z chakry, dziewczyna była z klanu Hyuga co więcej była spadkobierczynią klanu. Szli już tak osiem godzin. Kilka osób właśnie przemierzało ten las, szli w milczeniu czarnowłosy chłopak szedł z przodu trzymając w zaciśniętej pięści linkę z chakry, którą miała związane nadgarstki piękna perłowooka dziewczyna. Kilka metrów za nimi szli pozostali członkowie drużyny Hebi. Ciemnowłosa była rozdrażniona, chłopak nagle się zatrzymał powiedział do białookiej
-Zdejmij opaskę.- rozkazał jej młody Uchiha
-Nie- odparła Hyuga ze złością
-Tak, zdejmiesz.- powiedział troszkę ostrzej i groźniej czarnowłosy
-Nie, nie zdejmę- odpowiedziała z anielskim spokojem
-Tak- upierał się chłopak
-Nie- upierała się dziewczyna.
Całej kłótni przyglądali się Karin, Suigetsu oraz Juugo. Po godzinnej kłótni dziewczyna ustąpiła i zgodziła się zdjąć opaskę. Sasuke rozwiązał swoją chakrę i uwolnił dziewczynę. Rozbili obóz, Karin i Juugo poszli po więcej drewna, Sasuke poszedł łowić ryby w pobliskiej rzece, a Hinata i Suigetsu rozpalali ognisko.
 Hinata przyglądała się roztańczonym płomykom, westchnęła ciężko
Suigetsu zapytał
-Co się dzieje?- jego ton głosu był cichy tak aby nikt poza nią nie usłyszał pytania.
-Jesteśmy na terenach łowieckich lykanów. To..... strach.- odpowiedziała troszkę smutno i niepewnie.
-Dlaczego się ich boisz?- to był nowy głos Juugo się odezwał przysiadając obok Hinaty.
-Boje się ich..... bo.... zniszczyli dużo istnień.... odebrali życie kilkunastu osobą, których kochałam... Nienawidzę ich z całego serca. Kiedyś chciałam zniszczyć ich rasę, ale powstrzymał mnie ktoś...- odwróciła głowę w stronę lasu.
"Dziękuje, Neji-niisan. Gdyby nie ty i reszta rodziny pewnie bym wybiła resztę tych wilków.Jednak cieszę się że tego nie zrobiłam.... Dziękuje!"- pomyślała dziewczyna.
Po chwili Sasuke wyszedł niosąc kilka ryb nadzianych na patyki. Hinata odwróciła głowę dając znać tym samym że nie przeszła jej złość. Sasuke usiadł pod drzewem, wcześniej dając do zrozumienia młodym kobietą, że mają przygotować obiad. Hinata nic nie mówiąc wzięła się za przygotowywanie ryb. Po ich zjedzeniu wyruszyli w dalszą drogę. Nagle Hinata się zatrzymała wykonała kilka pieczęci i szepnęła "Byakugan" zaraz po tym rozejrzała się wokoło
-Cholera jasna.... Otoczyli nas.- zaklęła i spojrzała na Uchihę z wyrzutem. Zza krzaków powychodziły bestie  z sierścią i kłami jak bardzo znane dwóm młodym dziewczyną. Karin zmrużyła oczy wściekle
-Lykanie.- powiedziała tą nazwę z największą ilością jadu i nienawiści.
-Co robimy?- zapytał Juugo patrząc na Sasuke. Sasuke tylko milczał po chwili zabrał głos
-Kto wami dowodzi?- jego głos był przepełniony anielskim spokojem. Po chwili kilka kroków od niego pojawił się alfa.
Nie był taki jak pozostali lykanie, bo był człowiekiem, to właśnie odróżniało alfy od niżej postawionych i słabszych bestii, alfy mogły przemieniać się w ludzi kiedy tylko chciały, a pozostali mięli postacie wilków.
-Ja dowodzę tą bandą kundli.... jestem Anizaki Lurus.- gdy się przedstawił Hinata omal nie zemdlała. To jemu groziło nawet nie dwa lata temu. Anizaki przyjrzał sie Hyudze i powiedział z uwodzicielskim uśmiechem
-Miło cię znów widzieć, koteczku.- oblizał swoje kły wciąż się uśmiechając. Hinata powstrzymała odruch wymiotny
-Czego chcesz, psie?!- nie chciała krzyczeć, ale pokusa była zbyt wielka. Lurus nagle pojawił się przed Hinatą i szepnął coś na jej ucho na co Hyuga warknęła jak wściekły pies i uderzyła wilkołaka pięścią w policzek. Mężczyzna znów się uśmiechnął otarł stróżkę krwi spływającą po dolnej wardze
-Wciąż jesteś ognistą kobietą.- powiedział ruchem ręki nakazał lykaną odejście sam także zniknął.
Karin zerknęła na Hinatę i zapytała
-Co on ci takiego powiedział?- zapytała tłumiąc śmiech.
-Chciał abym została jego żoną! Ble, fuj, ble.....egh- Hinata wyglądała jakby miała zaraz zwymiotować, a w Sasuke gotowała się krew, żałował jedynie, że go nie zabił kiedy miał okazję.
-Idziemy.- warknął ozięble i ruszył do przodu.
-Jak każesz, panie.- zakpiła Hinata z irytacją. O dziwo Sasuke nic nie odpowiedział tylko szedł dalej "Pewnie w duchu miesza mnie z błotem.... A zresztą! Nie jest ważne zdanie takiego kretyna!"- pomyślała Hinata idąc z Karin. Juugo i Suigestu go dogonili, a dziewczyny zaczęły gadać o tym który chłopak w liceum Czarnej Róży był najprzystojniejszy. W Sasuke wciąż wrzała krew, Suigetsu chciał wyrwać dziewczyną struny głosowe, a Juugo szedł zamyślony nie zwracając na nich szczególnej uwagi.
Dotarli do jakiegoś domu.
Na zewnątrz stał Kabuto
-Witamy z powrotem, Hebi. Miło was znów wiedzieć całych i zdrowych..... Ah! Czy to twoja narzeczona, Sasuke?- głos Kabuto był spokojny i opanowany
-Nie podzielam twojej radości, Kabuto. I nie Hinata nie jest moją narzeczoną.- odpowiedział zimno i wściekle młody Uchiha. Bez dalszych rozmów weszli do środka. Hinata nienawidziła takich miejsc: brud, wilgoć i smród lekarstw jest też duże prawdopodobieństwo, że to zapach śmierci. Przeszli kilka metrów korytarzem aż doszli do laboratorium Orochimaru.
Sasuke złożył raport
-Misja powiodła się sukcesem. Ninja z Konohy nie znajdą mordercy. Póki jest z nami ona nic nie wskórają- jego głos był jak zwykle zimny i bez emocji różnił się od tego którym rozmawia z Hinatą. Wężowaty sannin zabrał głos
-Świetnie, a teraz wracajcie do swoich pokoi chciałbym pomówić z panną Hyugą.- Sasuke chciał się sprzeciwić, ale widząc spojrzenie wężowatego uległ i wyszedł. Gdy drzwi się zamknęły zapytała
-Czego!?!- wypowiedziała te krótkie słowo przez zaciśnięte zęby. Orochimaru podszedł do stołu nakazując by Hinata poszła za nim, niechętnie podeszła do niego.




Długo nie pisałam, pewnie jesteście na mnie wściekli. Moi bracia przesadzają. 
Chciałabym życzyć wam szczęśliwego sylwestra i oby 2013 rok był najszczęśliwszym jaki istnieje.
Całuje, Ewa lub jak wolicie Amishia Blood.

21 grudnia 2012

Rozdział5: Słodycz młodości.

 Słodycz młodości!




Rozdział5: Słodycz młodości.
Kolejny dzień rozkwitał nad Konohą był to ponury dzień, smutny. Deszcz nadal padał, ale to nie przeszkodziło pięknej brązowookiej dziewczynie iść uliczkami wioski, swoje kroki kierowała do dawnej akademii, której była uczennicą. Szła rozmyślając nad tajemniczym zniknięciem Hinaty, swojej przyjaciółki. Poczuła coś twardego i lekki ból. Upadła do tyłu, obijając sobie pośladki warknęła do nieznajomego
-Patrz jak chodzisz ty...... Neji!- jej głos na moment zamarł, a później zdając sobie sprawę z tego do kogo mówi oprzytomniała i siedząc na mokrej od deszczu trawie zaczęła przepraszać. Młody chłopak uśmiechnął się do zarumienionej Tenten i powiedział
-Daj spokój i wstań przeziębisz się.- jego głos był inny, ciepło i troska były przeznaczone tylko dla niej. Podał jej dłoń, aby mogła wstać, dziewczyna przyjęła jego pomoc, chłopak jednak był silniejszy niż myślała, a ona za lekka i wpadła w jego ramiona. Deszcz zaczął kapać mocniej, jakby anioły na chmurach płakały. Neji zauważył u Tenten, że jest jej zimno, zdjął bluzę jaką miał na sobie i dał ją dziewczynie. Brązowowłosa chciała wyrazić swój sprzeciw, ale bladookiego już nie było dziewczyna założyła bluzę i westchnęła błogo. Nie miała już ochoty iść do akademii, poszła do swojego domu. Za rogiem pobliskiego budynku stał właśnie długowłosy Hyuga, z delikatnym uśmiechem przyglądał się oddalającej się dziewczynie. Usłyszał jak ktoś go woła
-Neji!!- od razu rozpoznał ten głos, uśmiech zszedł mu z ust i z nie chceniem udał się do majątku Hyuga, leżącym po drugiej stronie wioski. Hanabi Hyuga jego najmłodsza kuzynka potrafiła się mocno wydrzeć. W tym samym czasie, twardogłowy ninja numer 1 właśnie jadł piątą miskę ramen w Ichiraku Ramen, pomimo okropnej pogody nie tracił apetytu. Pewna różowowłosa kunoichi przysiadła się do niego i powiedziała
-Naruto jak ty możesz jeść tak szybko i dużo?To błąd powinieneś odżywiać się zdrowiej.- jej głos był smutny i łamiący się. Uzumaki Naruto przełknął kluski i odpowiedział pytaniem na pytanie
-A jak ty możesz mi wytykać błędy?- jego głos nie był jak zwykle wesoły i szczęśliwy, tylko zimny i oschły. Albo udzielił mu się nastrój Kazekage Gaary, albo jest wściekły na różowowłosą. Sakura posmutniała, już od zniknięcia Hinaty każdy ją obwinia o to.
''Gdybym wtedy nie krzyknęła... Hinata nadal by tu była...'' - pomyślała smutno dziewczyna, po policzku Haruno zaczęły płynąć łzy. Uzumaki zauważył to i powiedział już mniej ostro
-Gomen nasai, Sakura-chan. Nie chciałem cię zasmucić.- słowa ranią najbardziej, każdy to wie nawet taki blondynek. A właśnie zranił nimi tą osobę na której mu najbardziej zależało. Sakura lekko się uśmiechnęła i powiedziała
-Naruto-kun?Pójdziemy się przejść?- jej głos był smutny i pełen nadziei, Uzumaki uśmiechnął się promiennie, zapłacił i poszedł z Sakurą na spacer po wsi, oboje szli pod jednym parasolem różowowłosej. Gdzie indziej blondynka o błękitnych oczach pracowała w kwiaciarni, jej chłopak Sai rysował kwiaty róży. Ino zerknęła na niego z uśmiechem, podeszła do niego i pocałowała w policzek, chłopak korzystając z okazji złapał błękitnooką w talii i runęli na drewnianą podłoge, całowali się tak aż nie usłyszeli za sobą chrząknięcia. Był to Shikamaru, a obok niego roześmiana Temari. Błękitnooka blondynka i ciemnowłosy odskoczyli od siebie zarumienieni, Temari zapytała
-Hhehe... może pójdziemy na spacer Shikamaru... ani są troszkę... hmmmmnnnmm... zajęci?- jej głos był roześmiany i trudn było jej się wysłowić, Temari pociągnęła młodego Nare za rękę. Ino siedziała na podłodze obok Sai'a, który z uśmiechem jej się przyglądał. Wieczór minął szybko, Temari i Shikamaru siedzieli w biblotece grając w szachy, Ino i Sai miło spędzali wieczór w swoim towarzystwie, a Naruto i Sakura razem zjedli kolacje w restauracji. Ten wieczór był jednym z najpiękniejszych w Konoha, mimo deszczu wszystko było magiczne.
Hanabi Hyuga właśnie szła przez wieś obwiniała wszystkich o porwanie swojej siostry. Swoją wściekłość wyładowywała na kukłach treningowych w umyśle odtwarzała swoją rozmowę z Nejim
Hanabi właśnie wróciła z akademii, gdy usłyszała rozmowę dwóch służących była wściekła
-Słyszałaś? Podobno Hinata-sama została porwana...- powiedziała jedna z służących, była to przyjaciółka Hinaty, Ayumi Torico miała białe włosy i szare jak niebo przed burzą oczy.


-Coś ty? Ciekawe kto jest na tyle głupi by porywać Hinatę?- przerwała Ayumi druga rozmówczyni, którą była Yuriko Tomoe, była to młoda dziewczyna miała najwyżej osiemnaście lat z wyglądu była śliczną rudowłosą o brązowych oczach.


-Daj mi skończyć Yuriko... ten kto ją porwał nie będzie miał łatwo, przecież Hinata-sama jest....- nawet nie dane jej było skończyć, bo Yuriko przykładając palec do ust powiedziała
-Cicho, Yumi! Ktoś idzie...- automatycznie przybrały maski wiernych służących i oddaliły się pospiesznie w przeciwne strony. Hanabi weszła do kuchni i powiedziała do kuzyna
-Co wiesz o zniknięciu Hinaty!?!- miała donośny głos jak na jedenastolatkę i nie hamowała swoich emcji jak reszta klanu. Nie kryła wściekłości, mówiła co myślała i za to ją właśnie kochali.
Neji westchnął i odpowiedział zimno
-Nie za wiele, Hanabi-sama. Hinata-sama zniknęła w lesie, wiesz zawsze w nocy trenuje.......- spojrzał na zegarek wiszący nad wejściem do kuchni i dodał pospiesznie wychodząc
-Hanabi-sama nie martw się, twoja siostra sobie poradzi.- i wyszedł. Hanabi poczuła ciepło spływające po policzku, to łzy szybko pobiegła do swojego pokoju i tam płakała....

"A teraz jestem tutaj.... Hina-oneechan wróć bezpiecznie do domu, proszę?" - spojrzała w gwieździste niebo i usnęła. Do domu wróciła późnym porankiem, połowę dnia spędziła na treningu, a drugą połowe kłóciła się z Nejim o bezpieczeństwo

To się nazywa króciuteńki rozdział... Sorki, że taki mdły. Niezbyt umiem pisać takie słodkie rozdziały.
O i mały słowniczek:
-oneechan - siostra
-neesan - brat
-okasan - matka
-otousan - ojciec
-kun - do bliskiego chłopaka
-chan - do bliskiej dziewczyny
-san - pan lub pani, lub do szanowanej osoby w swoim wieku
-sama - do szanowanej osoby

15 grudnia 2012

Rozdział4: Burza.

Rozdział4: Burza.




Rozdział4: Burza.
Mrok i pustka gościły w jaskini. Hebi i Hinata szli przez góry. Odczuwała zmęczenie po pocałunku z trupem, więc jej kroki były chwiejne i niepewne. W pewnym momencie zachwiała się i zaczęła spadać, ostatnie co widziała to czarne tenczówki, a później czerń. Nie widziała już nic, oczy miała zamknięte, czuła jak silne ramiona oplatają się wokół jej talii. Usłyszała czyjś głos
-Będe ją uniósł.... uspokój się, Karin.... nie zjem jej ani nie zgwałce...- to musiał być głos Sasuke, zimny i opanowany jak cały młody Uchiha. Gdyby Hinata miała go określać byłby jak czarna kawa wystawiona na mróz, był jednocześnie zimny jak i pełen tego niezwykłego przyciągania. To nie wygląd sprawiał, że dziewczyny w Konoha za nim szalały, to coś czego nie ma żaden inny mężczyzna. Sasuke Uchiha był niezwykły, nie ze względu na wygląd, nie ze względu na siłe czy inteligencje, tylko na sposób bycia, zabicie jego klanu wycisnęło na nim swoje piętno.
"Te oczy: to one przyciągają uwage" - pomyślała Hinata, oczy miała nadal zamknięte, śniła o tych niezwykłych oczach. Sasuke niósł Hinate jak pan młody przenosił swoją żonę przez próg domu, nawet tak wyglądali. Hinata dostała od Karin białą sukienkę przed kolano z czarnym paskiem pod piersiami, we włosach miała kawałki białego materiału zawiązującego się w kilka wstążek, gdyby przebrać Sasuke w czarne ubranie to od razu można by było pomyśleć, że to młode małżeństwo. Sasuke przyjrzał się uważniej Hinacie,
"Ciemne włosy, blada karnacja, ciało za które większość kobiet oddałaby dusze diabłu, malinowe usta i te oczy, dwie piękne perły...... Zaraz! O czym ty, do cholery myślisz!?!" Sasuke karcił się w myślach, jego myśli powróciły do chęci zemsty. Hinata w ten czas zasnęła, Karin szła z tyłu z Suigetsu, a Juugo z przodu. Przeszli strome górskie tereny, zaszli do jakiegoś mini-hoteliku. Tam kobieta o siwych włosach związanych w kok zaprowadziła ich do pokoju, było ich stać tylk na jeden z trzema łóżkami. Wieczorem Hinata ocknęła się od razu zauważyła, że nie ma Karin, Suigetsu i Juugo. Jest sam na sam z Sasuke, Uchiha jakby czytając w jej myślach odpowiedział na niezadane pytanie
-Poszli na kolacje...- jego głos był cichy i mniej oschły niż zwykle. Hinata zaczęła wstawać, ale już po pierwszym kroku zaczęła upadać do przodu, gdyby nie szybki refleks Sasuke leżałaby na drewnianej podłodze pokoju. Sasuke przyjrzał się Hinacie i usłyszał jej cichy szloch, zapytał
-Co się dzieje, Hyuga-san?- w jego głosie nie było ironi, sarkazmu ani drwiny, było to tylko pytanie tak jakby pytał o to która godzina. Poczuł coś mokrego na koszulce, były to łzy należące do Hinaty. Położył swoją dłoń z tyłu jej głowy i zaczął uspokajać, nie za bardzo wiedział co powiedzieć w tej sytuacji. Po chwili usłyszeli chrząknięcie i śmiech Suigetsu
-Zdaje się, że mówiłeś, że jej nie zgwałcisz ani nic jej nie zrobisz!- kolejna fala śmiechu wydobyła się z ust jasnowłosego chłopaka. Karin zawtórowała mu i powiedziała
-Oj! Sasuke-kun obiecałeś!- ich droczenie zdenerwowało młodego Uchihe do tego stopnia, że posiniał ze złości. Hinata widząc twarz Uchihy wybuchła głośnym śmiechem, dołanczając tym samym do jasnowłosego i czerwonowłosej. Juugo przerwał tą całą sytuacje, w której to Uchiha chciał pozabijać trzy śmiejące się osoby
-Powinniśmy iść już spać. Dobranoc!- głos chłopaka był poważny i wyniosły, już miał się skierować do łóżka, Sasuke wstał z podłogi i powiedział do dziedziczki
-Śpisz ze mną....- jak za magicznym zaklęciem jego głos znów był zimny i oschły. Suigetsu i Karin otworzyli usta by coś powiedzieć, ale Uchiha już ich uprzedził
-Nie ufam jej... a znając fakt, że Karin była jej przyjaciółką w każdej chwili może pozwolić jej uciec... Suigetsu jest sobą, więc nie może jej pilnować.- bez zbędnych słów poszedł spać, Hinata pożyczyła od niego koszulkę, bo kto normalny pozwoliłby spać jej w (bądźmy szczerzy) seksownej sukience z chłopakiem? Więc koniec końców spała obok Sasuke. Łóżko na którym spali było dla jednej osoby, więc Hyuga musiała leżeć na czarnowłosym, spali w białej pościeli w szarawe kwiatki. Karin i Suigetsu jakoś sobie poradzili, mianowicie chłopak spał na podłodze. Za oknem pokoju szalała burza z piorunami, Hinata ciężko oddychała, Sasuke nie mógł zasnąć i zapytał szeptem
-Co się dzieje, Hyuga?- jego głos był miękki i pełen wyrozumiałości. Hyuga spojrzała w jego ciemne oczy, co było trudne przez mrok nocy.
-Boje się błyskawic.- prosta i cicha odpowiedź padła z ust Hinaty. Głośny huk za oknem, ciemnowłosa dziewczyna bardziej wtuliła się w tors chłopaka. Uchiha objął ją mocniej i zapytał
-Dlaczego?To nic strasznego...- jego cichy głos zdawał się uspokajać Hinatę. Jedna łza spłynęła po zaczerwienionym policzku, dziewczyna dziękowała w duchu, że było ciemno. Z ust dziewczyny padły słowa, których powinna żałować
-Kiedyś jak byłam mała.... byłam z mamą i tatą w kraju Błyskawic. Trwała burza podczas której szłam z rodzicami przez park, przed nami pojawił się jakiś mężczyzna... powiedział, że powinniśmy jak najszybciej uciekać, bo burza jest zbyt niebezpieczna.... Poszliśmy więc do domu. Byłam z mamą na ganku i liczyłyśmy pioruny, gdy usłyszałyśmy wrzask tego mężczyzny... pobiegłyśmy tam i... nie zdążyłyśmy... on... on.... on już nie żył.... Błyskawica go zabiła.....- Sasuke położył wolną dłoń na głowie dziewczyny i powiedział
-To co się wtedy stało należy do przeszłości... to nie przez ciebie zginął ten mężczyzna. Nie rozumiem czemu się o to obwiniasz.- każde jego słowo zdawało się koić. Hinata usłyszała kolejny grzmot przytuliła się jeszcze mocniej, a Sasuke powiedział do niej szeptem
-Bo mnie jeszcze udusisz.- w jego głosie było coś dziwnego coś pomiędzy rozbawieniem i smutkiem. Znów poczuła fale ciepła na policzkach powiedziała d niego szeptem
-Sasuke? Prosze, powiedz mi.... chce znać prawde.... co się tak naprawde stało w tą noc?- Uchiha przestał się uśmiechać i odpowiedział
-Dlaczego chcesz wiedzieć?... Opowiem ci.... kiedyś- to zaskoczyło ciemnowłosą dziewczynę, nie myśląc wiele zwolniła uścisk i zasnęła. Uchiha także oddał się snu, śnił on snem bez snów. Samotny księżyc przyglądał się im przez okno.